Wyobraź sobie, że kładziesz obok siebie 140 Galaktyk Drogi Mlecznej jedna za drugą. Dla większości z nas to liczba niemal niemożliwa do ogarnięcia umysłem, a jednak to właśnie taka odległość dzieli krańce Porphyriona – jednej z najbardziej zagadkowych struktur we wszechświecie.

Przez lata astronomowie myśleli, że czarne dziury to jedynie "kosmiczne odkurzacze". Okazuje się jednak, że potrafią one budować konstrukcje, przy których nasza galaktyka wygląda jak pyłek na wietrze. Dlaczego to odkrycie wywraca do góry nogami naszą wiedzę o ewolucji kosmosu?

Mała dziura, gigantyczne konsekwencje

Kiedy astronomowie z zespołu Martijna Oei po raz pierwszy przyjrzeli się danym z sieci radioteleskopów LOFAR, nie mogli uwierzyć własnym oczom. W centrum galaktyki odległej o 7,5 miliarda lat świetlnych znajduje się czarna dziura, która wystrzeliwuje dżety plazmy na 23 miliony lat świetlnych.

Najlepsza metafora? Gdybyśmy zmniejszyli tę czarną dziurę do rozmiaru pełzającej po skórze roztoczy, jej dżety energii rozciągałyby się na cały dystans między Ziemią a Księżycem, a nawet dalej. To absolutnie nieprawdopodobne, jak tak mały obiekt generuje tak potężną fontannę energii.

23 miliony lat świetlnych: struktura wszechświata, której nie da się zrozumieć - image 1

Czego nie mówiły nam podręczniki

W astronomii istnieje pojęcie „stabilności dżetu”. Im dalej coś wyrzucasz w przestrzeń kosmiczną, tym szybciej powinno się to rozpaść przez opór materii międzygalaktycznej. Porphyrion ignoruje te zasady.

  • Dżety te są bogate w plazmę i gaz, które wykraczają daleko poza widzialny dysk galaktyki.
  • Wymagają stałego "zasilania" z czarnej dziury przez około miliard lat bez przerwy.
  • Prawdopodobnie kształtują tzw.kosmiczną sieć – strukturę ciemnej materii, która jest "szkieletem" całego wszechświata.

Czy pod naszym nosem czai się coś większego?

Być może zastanawiasz się, czy to rekord absolutny. Cóż, w międzyczasie naukowcy zidentyfikowali kolejną galaktykę radiową – TXS 0033+252 – która ma już imponujące 26 milionów lat świetlnych. Wynik Porphyriona został pobity bardzo szybko.

Jak zauważa sam Martijn Oei, gigantyczne systemy dżetów mogą być znacznie powszechniejsze, niż zakładaliśmy. Po prostu obecnie nasze instrumenty mają problem, by dostrzec je w pełnej okazałości, gdy wyrastają do tak kolosalnych rozmiarów. Z każdym rokiem, dzięki nowym czujnikom, znajdujemy coraz więcej podobnych "kosmicznych mostów".

Warto zapamiętać: To, co przez lata uważaliśmy za puste "pustki" w kosmosie, może w rzeczywistości być wypełnione potężnymi polami magnetycznymi pozostawionymi przez takie właśnie gigantyczne galaktyki.

Czy kiedykolwiek czuliście się przytłoczeni myślą o tym, jak wielki jest kosmos? Czy uważacie, że takie struktury to po prostu "część projektu" wszechświata, czy może raczej błąd w naszych obecnych obliczeniach fizycznych? Dajcie znać w komentarzach, co o tym myślicie!