Zazwyczaj kojarzymy cukier z poranną kawą lub zawartością sklepowej półki ze słodyczami. Jednak dla naukowców badających pochodzenie życia, to niepozorne słowo nabiera zupełnie innego znaczenia. Bez odpowiednich cukrów nie powstałoby DNA ani RNA – fundamenty wszystkiego, co żyje.

Przez lata specjaliści zastanawiali się, skąd wczesna Ziemia wzięła składniki niezbędne do zainicjowania procesów życiowych. Laboratoria pokazały, że w warunkach panujących na młodej planecie, cukrów powstaje po prostu za mało. Odpowiedź przyszła z miejsca, którego nikt by się nie spodziewał: z głębi kosmosu.

Erytruloza: składnik kremów do opalania w międzygwiezdnej chmurze

Astronomowie po raz pierwszy wykryli w przestrzeni międzygwiezdnej konkretny cukier o nazwie erytruloza. Choć na Ziemi znajdziemy go w malinach czy kosmetykach samoopalających, jego obecność w obłoku gazu i pyłu G+0.693−0.027 blisko centrum Drogi Mlecznej zmienia reguły gry.

Oto dlaczego odkrycie to wywołało poruszenie w środowisku naukowym:

  • Kosmiczna fabryka: Okazuje się, że życie nie musi czekać na planetę. Złożone związki chemiczne powstają znacznie wcześniej – w zimnych, gwiezdnych żłobkach.
  • Niespodziewana obfitość: Erytrulozy znaleziono tam aż osiem razy więcej niż jej prostszych odpowiedników. Oznacza to, że kosmiczna chemia jest znacznie efektywniejsza, niż zakładały nasze dotychczasowe modele.
  • Dostawa z kosmosu: Podczas tzw. Wielkiego Bombardowania, trwającego miliardy lat temu, na Ziemię mogły trafić miliony ton takich związków wraz z uderzeniami asteroid.

Dlaczego to odkrycie "odczarowuje" historię życia?

W swojej praktyce naukowcy rzadko mówią o „niezbitych dowodach”, jednak tutaj mamy do czynienia z precyzyjną spektroskopią. Zidentyfikowano aż 12 linii sygnału, które pasują do laboratoryjnego odcisku palca tego cukru. To już nie jest domysł, to fakt.

Być może zastanawiacie się, czy ten cukier "stworzył" życie? To zbyt odważne twierdzenie. Jednak w warunkach wodnych erytruloza potrafi przekształcać się w inne cukry, będące cegiełkami metabolizmu. Nasza planeta prawdopodobnie nie była odizolowanym laboratorium, lecz miejscem, które stale otrzymywało „gotowe półprodukty” prosto z otchłani wszechświata.

Co to oznacza dla nas dzisiaj?

Obecnie astronomowie celują w rybę grubszą – rybozę, czyli cukier będący szkieletem RNA. Jeśli uda się go znaleźć w międzygwiezdnej chmurze, będziemy mieli dowód na to, że składniki niezbędne do powstania informacji genetycznej istniały, zanim powstało Słońce czy nasza planeta.

Pamiętajcie, że to, co kiedyś wydawało się magią lub dziełem przypadku, dzisiaj staje się procesem fizykochemicznym, który jest zapisany w samym kodzie budowy naszej galaktyki. A teraz pytanie do Was: czy według Was jesteśmy w stanie kiedykolwiek w pełni odtworzyć początek życia w ziemskim laboratorium, czy raczej zawsze pozostanie w tym jakaś kosmiczna „nieznana”?