Większość z nas spędza wieczory przed ekranem smartfona, zupełnie ignorując to, co dzieje się nad naszymi głowami. Tymczasem natura przygotowała spektakl, który zdarza się raz na kilka lat i jest dostępny całkowicie za darmo. W najbliższy weekend nad Polską dojdzie do rzadkiego ustawienia planet, które będzie można dostrzec bez specjalistycznego sprzętu.

Sześć planet w jednym rzędzie

Zjawisko zwane „paradą planet” to moment, w którym ciała niebieskie gromadzą się po jednej stronie Słońca. Choć w rzeczywistości dzielą je miliony kilometrów, z naszej perspektywy stworzą niemal idealną linię. Zauważyłem, że wiele osób myli ten widok ze zwykłymi gwiazdami, tracąc szansę na zobaczenie czegoś wyjątkowego.

W tę sobotę na niebie pojawią się:

  • Merkury, Wenus, Jowisz i Saturn – widoczne gołym okiem.
  • Uran i Neptun – do ich dostrzeżenia przyda się nawet prosta lornetka.

Cztery jasne punkty na zachodnim niebie to nie gwiazdy - image 1

Jak nie pomylić planety z samolotem lub gwiazdą?

W mojej praktyce obserwacyjnej najczęstszym pytaniem jest: „Skąd mam wiedzieć, na co patrzę?”. Triki są dwa i są banalnie proste. Gwiazdy migoczą, ponieważ ich światło jest rozpraszane przez atmosferę, natomiast planety świecą stałym, spokojnym blaskiem. To tak, jakby porównać migającą lampkę choinkową do stabilnego światła latarni.

Drugi trik to lokalizacja. Szukaj ich na zachodnim horyzoncie, z dala od świateł dużych miast. Jeśli mieszkasz w Warszawie czy Krakowie, wyjdź chociaż do pobliskiego parku, gdzie wysokie bloki nie zasłonią Ci widoku.

Instrukcja obsługi nieba (krok po kroku):

  • Wyjdź na zewnątrz około godzinę po zachodzie słońca.
  • Skieruj wzrok na zachód – blisko horyzontu znajdziesz Wenus i Merkurego.
  • Spójrz nieco wyżej – tam dumnie prezentować się będzie Jowisz.
  • Unikaj wysokich drzew i budynków, które działają jak parawan dla tego widowiska.

Dlaczego to jest ważne właśnie teraz?

Taka kumulacja nie trwa wiecznie. Już za kilka dni Merkury „schowa się” za horyzontem i okazja przepadnie. To niesamowite uczucie uświadomić sobie, że patrzymy na to samo, co astronomowie sprzed setek lat, bez użycia skomplikowanej technologii.

A Ty, kiedy ostatni raz poświęciłeś więcej niż minutę na obserwację nocnego nieba? Planujesz wyjść w sobotę wieczorem, czy wolisz poczekać na zdjęcia w sieci?