Wyobraź sobie latarkę, której promień przebywa 5 miliardów lat świetlnych, zanim dotrze do Twoich oczu. Astronomowie właśnie odkryli coś znacznie potężniejszego — gigantyczny laser mikrofalowy, który powstał w wyniku kolizji dwóch galaktyk. To nie jest kolejny nudny raport z obserwatorium, ale dowód na to, że wszechświat potrafi generować energię, o jakiej nasi inżynierowie mogą tylko pomarzyć.

To odkrycie jest kluczowe, ponieważ ten "kosmiczny maser" działa jak gigantyczna soczewka powiększająca, pozwalając nam zajrzeć w przeszłość kosmosu głębiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Jak powstaje laser o sile 100 000 słońc?

Większość z nas kojarzy lasery z czytnikami kodów w Biedronce lub wskaźnikami, ale natura robi to w skali makro. Mechanizm jest fascynujący i przypomina nieco działanie domowej mikrofalówki, tylko o mocy bilionów watów:

  • Wielkie zderzenie: Dwie galaktyki wpadają na siebie, ściskając obłoki gazu i pyłu.
  • Gwiezdny zapalnik: Gwałtownie powstające gwiazdy emitują światło podczerwone, które "ładuje" cząsteczki gazu (jony hydroksylowe).
  • Strzał czarnej dziury: Fale radiowe z pobliskiej supermasywnej czarnej dziury uderzają w te cząsteczki, wyzwalając potężną, skoncentrowaną wiązkę mikrofal.

Dlaczego nazwali go "Gigamaserem"?

W astronomii nazwy często bywają skromne, ale tym razem naukowcy nie wytrzymali. Roger Deane z Uniwersytetu w Pretorii przyznał, że sygnał był tak silny, że natychmiast pobił wszelkie rekordy. To najjaśniejszy i najdalszy obiekt tego typu, jaki kiedykolwiek zarejestrowano.

W mojej praktyce rzadko zdarza się, by jeden obiekt miał jasność 100 000 razy większą niż nasze Słońce, a jednocześnie był skupiony w tak wąskim paśmie częstotliwości. To tak, jakby cała energia elektrowni atomowej została przepuszczona przez główkę szpilki.

Co to oznacza dla nas w Polsce?

Możesz pomyśleć: "Fajne, ale co mi do galaktyki oddalonej o miliardy lat świetlnych?". Otóż te badania to poligon doświadczalny dla technologii, które za dekadę trafią do naszych telefonów i systemów nawigacji. Precyzja, z jaką musimy odbierać te sygnały, pcha do przodu rozwój elektroniki o niskim poziomie szumów.

Być może nie wiesz, że: Wykrycie tego masera było możliwe dzięki teleskopowi MeerKAT, który składa się z 64 anten działających jak jedna ogromna satelita. To tak, jakbyś połączył wszystkie anteny satelitarne na osiedlu, by usłyszeć szept z drugiego końca kontynentu.

Gdzie szukać kolejnych rekordów?

Naukowcy już zacierają ręce na myśl o Square Kilometre Array (SKA). Będzie to największa sieć radioteleskopów na Ziemi. Dzięki niej dowiemy się, jak powstawały pierwsze galaktyki, gdy wszechświat był jeszcze "niemowlęciem".

To odkrycie przypomina nam, że przestrzeń nad naszymi głowami nie jest pusta — to plac budowy, na którym gigantyczne kolizje tworzą spektakularne widowiska świetlne. A Ty jak myślisz, czy we wszechświecie istnieją jeszcze potężniejsze zjawiska, których nasza dzisiejsza technologia po prostu nie potrafi jeszcze "zobaczyć"? Daj znać w komentarzach!