Przez lata przyzwyczailiśmy się myśleć o autyzmie jako o prostym spektrum, na którym każdy znajduje się w innym punkcie. Jednak najnowsze badania sugerują, że pod tą definicją kryje się coś znacznie bardziej złożonego. Naukowcy odkryli dwa konkretne wzorce pracy mózgu, które mogą całkowicie zmienić sposób, w jaki rozumiemy wsparcie osób autystycznych.

Dwie strony tego samego medalu

Zamiast szukać jednego, uniwersalnego „podpisu” autyzmu w mózgu, zespół Alessandro Gozziego z włoskiego Instytutu Technologii postanowił przyjrzeć się różnorodności. Okazało się, że u wielu osób zaobserwowano dwa przeciwstawne zjawiska: hipokonekywność (osłabione połączenia między obszarami mózgu) oraz hiperkonekywność (zbyt silne połączenia).

To nie tylko ciekawostka akademicka. Badacze wykazali, że te dwa wzorce wynikają z zupełnie różnych mechanizmów biologicznych:

  • W przypadku hipokonekywności: problemy dotyczyły genów odpowiedzialnych za funkcjonowanie synaps, czyli samych „styków” między neuronami.
  • W przypadku hiperkonekywności: zaangażowane były inne procesy, w tym regulacja genów oraz układ odpornościowy.

Dlaczego to odkrycie jest przełomowe?

Dla osób szukających diagnozy lub wsparcia w polskich placówkach, gdzie często polegamy na ogólnych ścieżkach terapeutycznych, to zmienia zasady gry. Autyzm nie jest jednolitym stanem, co oznacza, że jedna metoda pracy z pacjentem może być skuteczna dla osoby z jednym typem łączności mózgowej, a kompletnie nietrafiona dla kogoś z drugim.

Dlaczego autyzm to nie jedno spektrum, a dwa biologiczne typy - image 1

Warto pamiętać o kilku faktach, które rzucają światło na obecne podejście do diagnostyki:

To, co musisz wiedzieć:

  • Badanie objęło ponad 900 osób z autyzmem, co daje solidne podstawy do dalszych analiz.
  • Nadal pozostaje spora grupa osób (ponad 50%), których mózgi nie wpisują się w żaden z tych dwóch modeli.
  • Nauka powoli przechodzi od etykietowania do zrozumienia konkretnej biologii stojącej za zachowaniem.

Jakie to ma znaczenie dla Twojego codziennego życia?

Obecnie największym wyzwaniem jest połączenie genetyki, aktywności mózgu i konkretnych zachowań. Jeśli jesteś rodzicem lub osobą w spektrum, prawdopodobnie czujesz czasem, że standardowe porady „działają połowicznie”. To odkrycie wyjaśnia dlaczego — po prostu mamy do czynienia z różnymi mechanizmami, które wymagają innej „obsługi”.

A teraz pytanie do Was: czy czujecie, że system diagnostyki w Polsce bierze pod uwagę indywidualne potrzeby, czy uważacie, że nadal traktuje autyzm zbyt jednostkowo? Dajcie znać w komentarzach.