Planowanie wakacji właśnie stało się trudniejsze. Jeśli zauważyliście, że ceny lotów w popularnych wyszukiwarkach rosną z dnia na dzień, to nie jest błąd systemu ani pliki cookies w Waszej przeglądarce. Baryłka ropy na światowych rynkach dyktuje dziś warunki, do których linie lotnicze muszą się brutalnie dostosować.
Sam obserwuję ten trend od kilku tygodni – trasy, które jeszcze niedawno kosztowały kilkaset złotych, dziś straszą kwotami o połowę wyższymi. Problem polega na tym, że paliwo lotnicze to aż 25% kosztów każdego przewoźnika.
Rekordowe ceny paliwa zmieniają zasady gry
Sytuacja na Bliskim Wschodzie błyskawicznie przełożyła się na to, co widzimy na monitorach przy rezerwacji lotów. Cena paliwa lotniczego, która oscylowała w granicach 90 dolarów za baryłkę, w niektórych regionach potrafi dobić do astronomicznych poziomów.
- Niektóre linie lotnicze zawieszają prognozy finansowe, nie wiedząc, ile zapłacą za tankowanie za miesiąc.
- Koszty lotów długodystansowych rosną najszybciej – dopłaty paliwowe mogą wynosić nawet kilkaset złotych.
- Omijanie niebezpiecznych stref powietrznych zmusza pilotów do wybierania dłuższych tras, co spala jeszcze więcej drogiego paliwa.

Ryanair i Lufthansa: czy blokada cen nas uratuje?
Być może zastanawiacie się, dlaczego niektóre bilety wciąż są tanie. W mojej praktyce często widzę, że giganci tacy jak Lufthansa czy Ryanair stosują tzw. hedging – czyli kupują paliwo „na zapas” po z góry ustalonych cenach.
Ale tu pojawia się niuans: te zabezpieczenia nie trwają wiecznie. Przewoźnicy tacy jak SAS już przyznają, że nie mają zagwarantowanych cen na najbliższe 12 miesięcy. Oznacza to, że czas „tanich lotów” na kredyt powoli się kończy, a realne koszty zostaną przerzucone na pasażera.
Mój sposób na omijanie drożyzny
Zamiast czekać na last minute, które w tym roku może po prostu nie nastąpić, polecam prosty trik. Jeśli planujecie podróż z Polski, sprawdzajcie loty w środku tygodnia (wtorek-środa) i korzystajcie z alarmów cenowych. W dobie paliwa za 150 dolarów, każde 50 zł oszczędności na bilecie to realny zysk w wakacyjnym portfelu.
Pamiętajmy też o jednym: loty między Europą a Azją stały się dłuższe przez omijanie rosyjskiej przestrzeni powietrznej. To bezpośrednio wpływa na cenę, której nie da się już „wynegocjować” promocjami.
A Wy zauważyliście już skok cen na trasach, które obserwujecie? Czy droższe bilety sprawią, że wybierzecie w tym roku samochód lub polskie wybrzeże zamiast południa Europy?