Wydaje nam się, że wyciszenie umysłu to darmowy i bezpieczny sposób na stres, dostępny dla każdego w zaciszu własnego polskiego mieszkania. Jednak najnowsze dane naukowe rzucają cień na tę sielankową wizję, pokazując, że dla wielu z nas "chwila spokoju" może stać się początkiem poważnego kryzysu. Nauka mówi wprost: medytacja ma mroczną stronę, o której instruktorzy i twórcy aplikacji wolą milczeć.

Gdy spokój zamienia się w lęk

W 2022 roku przeprowadzono badanie na grupie niemal tysiąca osób regularnie praktykujących uważność. Wyniki są uderzające – u ponad 10 procent uczestników wystąpiły skutki uboczne, które realnie utrudniły im codzienne życie przez co najmniej miesiąc. To nie był tylko chwilowy dyskomfort, ale stan, który wymagał fachowej pomocy.

Co najczęściej zgłaszali badani?

  • Napady lęku i stany depresyjne, które pojawiły się "znikąd".
  • Epizody psychotyczne lub urojenia.
  • Depersonalizacja – przerażające uczucie, że my sami lub otaczający nas świat nie jesteśmy prawdziwi.
  • Niekontrolowany strach, który narastał podczas prób wyciszenia.

Pułapka "kapitalistycznej duchowości"

W mojej praktyce często zauważam, że medytacja stała się produktem, wartym miliardy dolarów rynkiem nazwanym przez badaczy "McMindfulness". Płacimy za subskrypcje, kupujemy drogie akcesoria w lokalnych sklepach z wyposażeniem wnętrz, ale rzadko czytamy "listę przeciwwskazań". Nawet Jon Kabat-Zinn, ojciec chrzestny współczesnej uważności, przyznał w jednym z wywiadów, że 90 procent badań nad pozytywnym wpływem medytacji jest niskiej jakości.

Dlaczego co dziesiąta osoba czuje lęk po medytacji - image 1

Najbardziej niebezpieczne jest to, że te negatywne stany dotykają nie tylko osoby z historią chorób psychicznych. Może to spotkać każdego, kto po prostu chce odpocząć po ciężkim dniu w biurze. Brakuje nam teorii psychologicznych, które wyjaśniłyby, co dzieje się z mózgiem, gdy wchodzi w nietypowe stany świadomości podczas zbyt intensywnej praktyki.

Błąd, który popełnia większość instruktorów

Sytuacja w Polsce i na świecie wygląda podobnie: gdy ktoś zgłasza swojemu nauczycielowi medytacji, że czuje lęk lub odrealnienie, słyszy zazwyczaj: "To minie, po prostu medytuj dalej". To tak, jakby kazać biegać komuś ze złamaną nogą, twierdząc, że ruch to zdrowie. Kontynuowanie praktyki w stanie kryzysu może tylko pogłębić problemy psychiczne.

Jak medytować, by sobie nie zaszkodzić?

Zanim zasiądziesz do kolejnej sesji z aplikacją, weź pod uwagę te nienachalne rady, które mogą ochronić Twoje zdrowie psychiczne:

  • Zasada małych kroków: Zacznij od 5 minut, a nie od godziny. Twój mózg musi przyzwyczaić się do ciszy tak samo, jak mięśnie do siłowni.
  • Monitoruj emocje: Jeśli po medytacji czujesz się rozdrażniony lub "odcięty" od rzeczywistości, przerwij praktykę na kilka dni.
  • Szukaj rzetelnych źródeł: Zamiast modnych influencerów, sprawdzaj serwisy prowadzone przez psychologów klinicznych specjalizujących się w medytacji.

Ale jest tu pewien niuans – medytacja to potężne narzędzie zmiany aktywności mózgu. Czy branża wellness powinna mieć obowiązek ostrzegania o ryzyku, tak jak robią to firmy farmaceutyczne przy sprzedaży leków?

Czy kiedykolwiek czuliście się gorzej po sesji medytacji, ale uznaliście, że to pewnie "Wasza wina"? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.