Każdego ranka miliony z nas stają przed tym samym dylematem: co położyć na talerzu, by wycisnąć z posiłku maksimum zdrowia? W polskich mediach społecznościowych królują tosty z awokado, które stało się niemal religią dla fanów „fit” życia, ale prawda o tym zielonym owocu może Cię zaskoczyć.

Choć Instagram oszalał na punkcie kremowej tekstury awokado, dietetycy coraz głośniej przypominają o grupie produktów, które w Polsce jedli nasi dziadkowie, a które dziś niesłusznie nazywamy „jedzeniem ubogich”. Okazuje się, że te skromne ziarna biją egzotyczny superfood na głowę w kluczowych statystykach. Różnica w zawartości białka jest wręcz szokująca.

Pułapka zielonego owocu

Nie zrozum mnie źle – awokado ma swoje niezaprzeczalne zalety. To potężna dawka kwasów tłuszczowych jednonienasyconych, które chronią Twoje serce. Jeden owoc dostarcza więcej potasu niż banan i jest wypakowany witaminą E.

Jednak w mojej praktyce zauważyłem, że traktowanie awokado jako głównego źródła wartości odżywczych to błąd. Tłuszcz zawarty w awokado pomaga przyswajać witaminy z innych warzyw, ale brakuje mu fundamentów, których potrzebuje Twój organizm do regeneracji mięśni i stabilizacji cukru.

Czego awokado „nie dowiezie”, a co mają rośliny strączkowe?

Rośliny strączkowe, takie jak soczewica, fasola czy ciecierzyca, oferują coś, czego awokado po prostu nie ma. Zwróć uwagę na te trzy liczby, które zmieniają zasady gry:

  • Białko: Szklanka gotowanej soczewicy to aż 18 gramów białka. Awokado? Zaledwie 3 gramy.
  • Błonnik: W strączkach jest go dwa razy więcej, co oznacza, że po obiedzie z fasolą nie będziesz szukać słodyczy już godzinę później.
  • Żelazo: To kluczowe, zwłaszcza dla kobiet w Polsce, które często borykają się z jego niedoborem. Awokado prawie go nie posiada.

Stabilna energia zamiast „zjazdów”

Zauważyłeś, że po niektórych posiłkach czujesz nagłą senność? Rośliny strączkowe mają niski indeks glikemiczny. Energia z nich uwalnia się powoli, jak z dobrze zaprojektowanej baterii. To chroni Cię przed atakami wilczego głodu i pomaga w profilaktyce cukrzycy typu 2, gdzie awokado wypada znacznie słabiej.

Dlaczego dietetycy wybierają tanie strączki zamiast modnego awokado - image 1

Mój sprawdzony patent na „trudny” brzuch

Wiele osób omija strączki w Biedronce czy Lidlu szerokim łukiem z obawy przed wzdęciami. Ale jest na to prosty, babciny sposób, o którym wielu zapomina. Sekret tkwi w moczeniu przez noc i gotowaniu w świeżej wodzie (nigdy w tej, w której ziarna się moczyły!).

Jeśli Twój żołądek jest wrażliwy, mam dla Ciebie prosty trik: dodaj do gotowania odrobinę kminu rzymskiego lub kopru włoskiego. Zacznij od małych porcji – Twój mikrobiom musi się po prostu nauczyć obsługi tak dużej ilości błonnika.

Werdykt: Jak to przemycić do kuchni?

Nie musisz wyrzucać awokado do kosza. Ale jeśli chcesz żyć zdrowiej i przy okazji zaoszczędzić (kilogram soczewicy kosztuje tyle, co jedno dojrzałe awokado), zmień proporcje. Strączki powinny być bazą – w formie hummusu, gęstej zupy czy dodatku do sałatki.

Bywaj w kuchni odkrywcą: spróbuj zastąpić połowę mięsa w sosie do spaghetti czerwoną soczewicą. Nawet tego nie poczujesz, a Twoje jelita będą Ci wdzięczne.

A Ty? Częściej sięgasz po modne awokado czy jednak polska fasolka wciąż gości na Twoim stole?