Wydaje się to niewinnym ułatwieniem, prawda? Kilka cyfr zapisanych na skraju paragonu lub mała karteczka wsunięta między karty płatnicze „na wszelki wypadek”. Niestety, ta jedna decyzja może sprawić, że w razie kradzieży bank nie odda Ci ani grosza, nawet jeśli Twoje konto zostanie wyczyszczone do zera.
W swojej praktyce redakcyjnej wielokrotnie analizowałem przypadki kradzieży, ale historia pewnego turysty, który stracił niemal 6000 euro (ponad 25 000 PLN) podczas urlopu, jest wyjątkowo bolesną lekcją dla nas wszystkich. Problem nie polegał na sprycie złodzieja, ale na zaproszeniu, które sam zostawił w portfelu.
Wakacje, które zamieniły się w finansowy koszmar
Wyobraź sobie: wypoczywasz na słonecznej Majorce, cieszysz się słońcem, gdy nagle orientujesz się, że Twój portfel zniknął. Zanim zdążysz zareagować i wybrać numer do banku, złodziej zdążył już odwiedzić bankomat pięć razy. Wynik? Z konta wyparowało dokładnie 5 844,75 euro.
Ofiara kradzieży natychmiast zgłosiła sprawę do banku, licząc na zwrot środków z tytułu nieautoryzowanych transakcji. Było jednak jedno „ale”. Wszystkie wypłaty zostały potwierdzone poprawnym kodem PIN przy fizycznym użyciu karty.
- Bank odmówił zwrotu pieniędzy, argumentując brak błędów w systemie.
- Sprawa trafiła do regulatora (odpowiednika polskiego Rzecznika Finansowego).
- Werdykt był bezlitosny: klient rażąco naruszył zasady bezpieczeństwa.
Pułapka „wygodnej pamięci”
Dlaczego banki są tak nieugięte? To proste: przekazanie karty wraz z kodem PIN jest traktowane niemal tak samo, jak wręczenie komuś otwartego sejfu z gotówką. W opisywanym przypadku okazało się, że kod PIN był zapisany i przechowywany tuż obok karty. Dla złodzieja nie był to napad, lecz zwykła wypłata.

W Polsce, działając w realiach banków takich jak mBank, PKO BP czy Santander, zasady są identyczne. Jeśli dojdzie do kradzieży, a złodziej użyje kodu PIN, który znalazł w Twoim portfelu, udowodnienie „braku winy” jest praktycznie niemożliwe. System widzi transakcję jako autoryzowaną przez Ciebie.
Jak nie ułatwić pracy złodziejowi?
W dobie płatności zbliżeniowych i Apple Pay/Google Pay często zapominamy o podstawach. Oto co warto zrobić już teraz, by nie obudzić się z pustym kontem:
- Nigdy nie zapisuj kodu PIN na karcie ani na kartkach w portfelu. Jeśli masz problem z pamięcią, użyj menedżera haseł w telefonie zabezpieczonego odciskiem palca.
- Zmień limit wypłat gotówkowych. W aplikacji bankowej ustaw niski dzienny limit na wypłaty z bankomatów. Podniesiesz go w 10 sekund, gdy faktycznie będziesz potrzebować gotówki.
- Używaj płatności telefonem. Wymagają one biometrii (FaceID/odcisk palca) przy każdej transakcji, co czyni je znacznie bezpieczniejszymi niż fizyczna karta.
Być może myślisz, że Tobie się to nie przytrafi, bo „pilnujesz swoich rzeczy”. Ale złodziej potrzebuje tylko kilku sekund nieuwagi w kolejce do kasy czy w komunikacji miejskiej. Prawdziwa strata nie boli tak bardzo jak świadomość, że sami daliśmy przestępcy klucz do naszych oszczędności.
A Ty, gdzie przechowujesz swoje kody PIN? Czy masz ustawione limity na karcie, które uratowałyby Cię w takiej sytuacji?