Kiedyś kojarzyły się z wakacyjnymi ujęciami z plaży, dziś są najważniejszym graczem na nowoczesnym polu bitwy. Mało kto zdawał sobie sprawę, że w ciągu zaledwie kilku lat wschodnia granica stanie się największym poligonem doświadczalnym dla sztucznej inteligencji i robotyki, o jakim Zachód może tylko pomarzyć.

W swojej pracy często widzę technologie, które zmieniają zasady gry, ale to, co dzieje się obecnie w ukraińskich warsztatach, przypomina scenariusz filmu science-fiction realizowany "tu i teraz". To już nie jest improwizacja – to potężny przemysł, który powstaje na naszych oczach.

Od produkcji latarni do pogromcy czołgów

Historia Tarasa Ostapczuka brzmi nieprawdopodobnie. Przed wojną prowadził firmę produkującą oświetlenie uliczne. Dziś jego przedsiębiorstwo, Ratel Robotics, zatrudnia ponad 300 osób. Zamiast lamp, z taśm zjeżdżają lądowe drony, które są w stanie ewakuować rannych lub dostarczać amunicję tam, gdzie żaden człowiek nie odważyłby się wejść.

  • Niski koszt, wysoka skuteczność: Ukraiński dron lądowy kosztuje około 55 tysięcy dolarów, podczas gdy europejskie odpowiedniki wycenia się na blisko 350 tysięcy euro.
  • Niewidzialność dla termowizji: Elektryczne silniki sprawiają, że roboty są niemal zimne, co czyni je nieuchwytnymi dla kamer na podczerwień.
  • Ekstremalna wytrzymałość: Odnotowano przypadki, gdzie maszyny pracowały nawet po urwaniu dwóch z sześciu kół.

Warto zauważyć, że ta technologia nie powstaje w sterylnych laboratoriach korporacji. Ona rodzi się z ciągłej pętli informacji zwrotnej. Projektant dostaje raport z pola bitwy rano, a wieczorem nanosi poprawki w oprogramowaniu.

Dlaczego doświadczeni inżynierowie rezygnują z korporacji dla garażowych fabryk dronów - image 1

Gry wideo ratują życie: Gamifikacja konfliktu

W Kijowie odwiedziłem miejsce zwane „Killhouse Academy”. To, co tam zobaczyłem, rzuca nowe światło na to, kto jest dzisiaj "materiałem na żołnierza". Okazuje się, że godziny spędzone przed monitorem w Polsce czy jakimkolwiek innym kraju, mogą być najlepszym treningiem.

Refleks gracza to obecnie najcenniejsza waluta. Instruktorzy przyznają otwarcie: osoby, które wychowały się na padach i joystickach, opanowują sterowanie dronami FPV w kilka dni, podczas gdy innym zajmuje to tygodnie. Ale to nie wszystko – Ukraina wprowadziła system „e-punktów”. Jednostki otrzymują wirtualną walutę za niszczenie sprzętu przeciwnika, którą mogą wymienić na nowsze drony. To pragmatyzm doprowadzony do perfekcji.

Nuans, o którym się nie mówi

Wielu uważa, że drony to tylko latanie. W rzeczywistości to walka o częstotliwości. Ukraińcy odkryli, że zwykłe cywilne ekrany do odbioru wideo mogą służyć jako detektory. Jeśli żołnierz widzi obraz na monitorze, oznacza to, że wrogi dron jest blisko. Jeśli widzi na nim siebie – ma sekundy na ucieczkę.

Czego uczy się od nich Zachód?

Obecnie cykl innowacji w tej branży nie trwa latami, lecz tygodniami. Jeśli zaprojektujesz "najlepszego drona na świecie" dzisiaj, za pół roku może on być bezużyteczny z powodu nowych systemów zagłuszania. To tempo, do którego europejskie i amerykańskie firmy zbrojeniowe nie są przyzwyczajone.

Moja rada dla obserwatorów technologicznych: Śledźcie projekty takie jak Brave1. To tam wykuwa się standardy, które za 5-10 lat trafią do cywilnych dostaw kurierskich czy systemów ratunkowych w naszych lasach i górach. Polska, jako kraj sąsiedni, ma unikalną szansę na współpracę z tymi nowo powstałymi gigantami technologicznymi.

Czy uważacie, że technologia dronowa powinna być ściśle regulowana, czy też jej błyskawiczny rozwój jest jedyną drogą do zapewnienia bezpieczeństwa w nowoczesnym świecie? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.