Wydaje nam się, że kupując rybę, robimy krok w stronę zdrowia. Niestety, rzeczywistość na sklepowych półkach w Polsce bywa inna — niektóre filety mogą dostarczyć nam więcej metali ciężkich i chemii niż cennych kwasów Omega-3. Sam zacząłem wnikliwie czytać etykiety po tym, jak odkryłem, że moja ulubiona ryba pochodzi z hodowli o wątpliwej reputacji.
1. Tuńczyk w puszce: nie każdy gatunek jest bezpieczny
Wielu z nas wybiera tuńczyka ze względu na wygodę i białko, ale to ryba drapieżna, która w trakcie życia kumuluje w sobie rtęć. Istnieje jednak pewna istotna różnica, o której rzadko mówi się przy ladzie chłodniczej.
- Tuńczyk pasiasty (Skipjack) ma zazwyczaj znacznie niższy poziom rtęci.
- Tuńczyk żółtopłetwy (Yellowfin) gromadzi jej znacznie więcej, dlatego nie powinien gościć na talerzu zbyt często.
Wskazówka: Zawsze sprawdzaj na puszce łacińską nazwę gatunku. Jeśli widzisz napis Katsuwonus pelamis, dokonałeś bezpieczniejszego wyboru.
2. Tilapia: niska cena, niska wartość
Często widuję ją w polskich marketach w bardzo atrakcyjnych cenach. Jednak tilapia, szczególnie ta importowana z Chin, budzi spore kontrowersje wśród dietetyków. W mojej praktyce zauważyłem, że klienci często mylą ją z pełnowartościową rybą morską.
Problem polega na tym, że tilapia ma bardzo niską zawartość kwasów Omega-3, a w zamian dostarcza sporo kwasów Omega-6, które w nadmiarze mogą sprzyjać stanom zapalnym. Dodatkowo, warunki w azjatyckich hodowlach często pozostawiają wiele do życzenia pod względem sanitarnym.

3. Dorsz atlantycki vs. Dorsz pacyficzny
Choć brzmi to podobnie, sytuacja obu gatunków jest skrajnie różna. Populacja dorsza atlantyckiego jest od lat drastycznie przetrzebiona. Kupując go, często nieświadomie wspieramy nieekologiczne praktyki.
Zamiast tego wybierz dorsza pacyficznego. Jest on uważany za bardziej zrównoważoną alternatywę, a jego mięso zachowuje te same walory smakowe i zdrowotne.
4. Ryby białe z Azji: uwaga na "dodatki"
Panga czy mrożone filety z ryb białych pochodzące z dużych gospodarstw w Wietnamie to produkty wysokiego ryzyka. W przerybionych zbiornikach hodowcy często stosują antybiotyki i środki chemiczne, aby zapobiec chorobom ryb.
Przy zakupie mrożonek warto szukać certyfikatów takich jak ASC lub MSC. To one dają nam gwarancję, że ryba była monitorowana od momentu wyłowienia aż do trafienia do zamrażarki w Twoim sklepie.
5. Tanie zamienniki łososia
Łosoś keta (gorbusza) jest często reklamowany jako budżetowa wersja łososia szlachetnego. Choć jest to ryba dzika, jej mięso jest znacznie chudsze i uboższe w cenne kwasy tłuszczowe. Podczas smażenia bardzo szybko wysycha, tracąc większość swoich walorów smakowych.
Prosty trik na lepszy wybór
Zamiast kupować najtańsze filety z drugiego końca świata, spróbuj poszukać mniejszych, lokalnych ryb. Nasze rodzime śledzie czy szproty są często znacznie czystsze i bogatsze w zdrowe tłuszcze niż importowane giganty.
A Wy na co najczęściej zwracacie uwagę przy zakupie ryb? Patrzycie na kraj pochodzenia czy głównie na cenę? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!