Wszystko zaczęło się od niewinnego nagrania na TikToku. Idealna cera, obietnice niespożytej energii i „detoksu” komórek – wystarczyła szczypta soli w szklance wody zaraz po przebudzeniu. Postanowiłam sprawdzić ten tani lifestylowy hack na własnej skórze, ale efekt końcowy był daleki od moich oczekiwań.
Dlaczego metoda, którą zachwalają tysiące internautów, u mnie wywołała jedynie dyskomfort? Po 30 dniach eksperymentu mam jasną odpowiedź i nie jest to kolejna historia o „cudownej przemianie”. To ostrzeżenie dla każdego, kto szuka drogi na skróty do zdrowia.
Pierwszy tydzień: Czekanie na cud, który nie nadszedł
Zasada była prosta: szklanka letniej wody, szczypta soli kamiennej, pusty żołądek. Smak? Dość specyficzny, ale do przełknięcia. Przez pierwsze siedem dni nie czułam absolutnie nic – ani przypływu energii, ani lepszego humoru. Pojawiło się za to coś innego: dziwne wzdęcia pod koniec poranka.
Myślałam, że to organizm się przyzwyczaja, że „toksyny opuszczają ciało”, jak pisali w komentarzach pod filmem. Jednak w drugim tygodniu zaczęłam mieć wątpliwości. Moja cera wyglądała identycznie, a układ trawienny zdawał się pracować gorzej niż zwykle.

Co mówi nauka, a co przemilczają influencerzy?
Zamiast kolejnych filmików, zaczęłam czytać badania. Okazuje się, że mechanizmy, o których mówią „guru zdrowia”, w rzeczywistości działają zupełnie inaczej:
- Nawadnianie komórkowe: Twoje nerki doskonale radzą sobie z regulacją sodu. Dodatkowa sól rano to dla większości z nas – jedzących i tak zbyt słono – po prostu niepotrzebne obciążenie.
- Detoks: To praca dla wątroby i nerek, którą wykonują 24/7. Słona woda im w tym nie pomaga, a wręcz zmusza nerki do nadprogramowej pracy, by pozbyć się nadmiaru sodu.
- Trawienie: Sól na czczo może drażnić śluzówkę żołądka. To właśnie stąd brały się moje poranne mdłości i uczucie ciężkości.
Finał eksperymentu i reakcja lekarza
Wytrwałam do końca miesiąca tylko po to, by mieć pełny obraz sytuacji. Efekt? Brak zmian w poziomie energii, brak blasku na twarzy i lekko podwyższone ciśnienie krwi. Kiedy wspomniałam o tym mojej lekarce rodzinnej, jedynie westchnęła i rzuciła krótkie: „Znowu ten internet”.
Dlaczego to może być szkodliwe? Warto pamiętać o tych czterech punktach, zanim sięgniesz po solniczkę:
- Zatrzymywanie wody: Sól wiąże płyny w organizmie. To stąd biorą się spuchnięte oczy i uczucie „nalania” o poranku.
- Obciążenie nerek: Każda dawka sodu powyżej normy musi zostać przefiltrowana.
- Ryzyko nadciśnienia: Nawet małe ilości soli przyjmowane regularnie mogą stopniowo podnosić ciśnienie u osób z predyspozycjami.
- Podrażnienie żołądka: Dla osób z wrażliwym układem pokarmowym to prosty przepis na ból.
Kiedy elektrolity są naprawdę potrzebne?
Moja lekarka podkreśliła ważny niuans: uzupełnianie soli ma sens, ale w konkretnych sytuacjach. To nie jest rytuał dla każdego biurowego pracownika. Płyny z elektrolitami przydają się: po intensywnym treningu (ponad godzinę dużego wysiłku), w trakcie upałów, gdy tracimy minerały z potem, podczas choroby (wymioty lub biegunka).
Mój powrót do normalności
Dziś rano wypiłam zwykłą wodę z plasterkiem cytryny. Czuję się świetnie, wzdęcia zniknęły, a ja nie mam poczucia, że zmuszam swój organizm do niepotrzebnej walki z nadmiarem soli.
Czy naprawdę potrzebujemy skomplikowanych rytuałów, by czuć się dobrze? Czasami najprostsze rozwiązania, jak zwykła szklanka czystej wody, są tymi najlepszymi. A Wy? Daliście się kiedyś nabrać na „cudowny” trend z TikToka, który przyniósł więcej szkody niż pożytku?