Zeszłej zimy zaliczyłam upadek, który będę pamiętać do końca życia. Wyszłam z domu, stopa trafiła na oblodzony stopień i sekundę później leżałam na plecach, gapiąc się w szare niebo. Miałam szczęście – skończyło się na wielkim siniaku, ale mogło dojść do urazu kręgosłupa.

Leżąc na zimnym betonie, przypomniałam sobie słowa, które mój ojciec powtarzał dwadzieścia lat temu: „Naklej papier ścierny, a przestaniesz bać się lodu”. Wtedy wydawało mi się to zbyt proste, by mogło działać. Sól? Rozumiem. Maty? Logiczne. Ale zwykły papier?

Po tamtym upadku postanowiłam w końcu sprawdzić ten patent w praktyce. Okazało się, że to najskuteczniejszy sposób na polską zimę, a kosztuje ułamek tego, co wydajemy na chemię do odśnieżania.

Dlaczego sól drogowa to pułapka

Zanim odkryłam metodę ojca, próbowałam wszystkiego. Sól to klasyka, ale ma jedną ogromną wadę: trzeba sypać ją codziennie. Spadnie śnieg – sypiesz. Marznący deszcz – znowu sypiesz. A jeśli wyjdziesz rano i zapomnisz o tym wieczorem, lądujesz na plecach.

Co gorsza, w naszych warunkach sól dosłownie „zjada” schody. Po kilku sezonach beton pęka, drewno butwieje, a farba złazi płatami. Próbując się ratować, niszczymy własny dom. Piasek też nie pomaga – w ciągu dnia się roznosi, a nocą przymarza do lodu, tworząc jeszcze gładszą taflę.

Sekret tkwi w „chwytnym” podłożu

Ojciec miał na myśli gruby papier ścierny (ścierniwo), który zazwyczaj szlifuje drewno. Tutaj jednak nie służy on do wygładzania, ale do stworzenia ekstremalnej przyczepności. Szorstka powierzchnia „łapie” podeszwę buta i nie pozwala jej się ślizgać, niezależnie od tego, czy pod spodem jest lód, czy błoto pośniegowe.

W Castoramie czy Leroy Merlin znajdziecie to pod nazwą antypoślizgowe taśmy abrazyjne. To dokładnie ten sam mechanizm – mocne ziarno osadzone na wytrzymałym, klejącym podłożu.

Dlaczego doświadczeni właściciele domów naklejają paski papieru ściernego na schody - image 1

Co kupiłam i ile to kosztowało?

  • Taśmy o ziarnistości P40 lub P60 (im mniejsza liczba, tym grubsze ziarno).
  • Wodoodporny klej montażowy do ewentualnych poprawek.
  • Sztywną szczotkę do oczyszczenia powierzchni.

Całość zamknęła się w kwocie około 50–60 złotych. To tyle, ile wydawałam na sól w ciągu zaledwie dwóch tygodni mroźnej zimy.

Montaż zajął mi pół godziny

Tata pewnie by się śmiał, widząc moje pierwsze próby, ale zasada jest dziecinnie prosta. Najważniejsze, aby schody były czyste i całkowicie suche przed naklejaniem. Żadnego kurzu czy resztek starej farby.

Docinałam paski o szerokości około 5–7 cm. Zbyt szerokie mogą zacząć odklejać się na krawędziach, a zbyt wąskie nie dają pewnego oparcia dla całej stopy. Przykleiłam je wzdłuż krawędzi każdego stopnia, mocno dociskając na całej długości.

A co z trwałością?

Taśmy nie są wieczne, ale wytrzymują znacznie dłużej, niż myślałam. Raz w tygodniu warto przetrzeć je szczotką, by usunąć zbity śnieg z zagłębień papieru. Po 2–3 sezonach, gdy ziarno się wytrze, wystarczy je wymienić. Przy schodach drewnianych warto dodatkowo zabezpieczyć brzegi zszywkami tapicerskimi – wtedy nic ich nie ruszy.

Pierwsza zima bez strachu

Tego roku czekałam na mrozy jak na egzamin. I wiecie co? Zadziałało idealnie. Nawet gdy przyszła ta paskudna odwilż, po której wszystko zamieniło się w lodowisko, moja noga stała pewnie. But po prostu „wgryza się” w schody.

Był moment, w którym sąsiedzi z zaciekawieniem dopytywali, co to za czarne paski mam na ganku. Teraz połowa ulicy ma to samo rozwiązanie. Tej jesieni zadzwoniłam do taty i powiedziałam: „Powinnam była posłuchać cię wcześniej”. Odpowiedział tylko z uśmiechem: „Dobrze, że chociaż teraz. Zdrowy kręgosłup jest najważniejszy”.

A Ty jak zabezpieczasz schody przed lodem? Czy klasyczna sól niszczy też Twoje wejście do domu?