Wyobraź sobie, że co trzy minuty nad Twoją głową w atmosferze płonie metalowy obiekt wielkości samochodu. To nie jest scenariusz filmu science-fiction, ale realna przyszłość, którą właśnie przygotowuje nam Elon Musk. SpaceX złożyło wniosek o umieszczenie na orbicie miliona nowych jednostek, a procedury, które mają nas chronić przed skutkami ekologicznymi, zdają się w tym przypadku nie działać.
Kosmiczne centra danych dla sztucznej inteligencji
Zastanawiałem się, po co komukolwiek aż milion satelitów, skoro obecnie wokół Ziemi krąży ich zaledwie 14,5 tysiąca. Odpowiedź Elona Muska jest krótka: orbitalne centra danych dla AI. To ma być infrastruktura, która wyniesie moc obliczeniową poza granice naszej planety. Ale jest pewien haczyk, o którym rzadko mówi się głośno podczas wielkich prezentacji.
Wiele osób przegapia fakt, że amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) traktuje misje kosmiczne jako zwolnione z rygorystycznych analiz środowiskowych. W praktyce oznacza to, że projekt o skali, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała, może ruszyć bez sprawdzenia, jak wpłynie na nasze zdrowie i klimat.
Co to oznacza dla nas w Polsce?
Choć starty odbywają się w USA, skutki odczujemy wszyscy, także spacerując wieczorem po Krakowie czy Warszawie. Oto co może się zmienić:

- Koniec ciemnego nieba: Astronomowie alarmują, że dziesiątki tysięcy satelitów będą widoczne gołym okiem przez całą noc, zamieniając gwiazdozbiory w siatkę mrugających punktów.
- Dziura ozonowa 2.0: Podczas spalania się zużytych jednostek w atmosferze powstaje tlenek glinu. Przy milionie satelitów, wymienianych co 5 lat, mówimy o tonach substancji niszczącej warstwę ozonową.
- Zmiana temperatury stratosfery: Nagromadzenie pyłu metalicznego może realnie wpłynąć na to, jak nasza planeta zatrzymuje ciepło.
Dlaczego nikt nie mówi "stop"?
W mojej praktyce obserwatora rynku technologii rzadko widzę taki pośpiech. FCC otworzyło proces konsultacji społecznych niecały tydzień po wniosku SpaceX. Czas na zgłaszanie uwag mija 6 marca. Eksperci, tacy jak Samantha Lawler, są przerażeni: "Milion satelitów to absolutne szaleństwo".
Problem polega na tym, że instytucje regulacyjne po prostu nie mają własnych naukowców zdolnych ocenić wpływ tak gigantycznej konstelacji na atmosferę. Działają po omacku, opierając się na archaicznych przepisach sprzed dekad.
Praktyczna wskazówka: Jak to sprawdzić samemu?
Jeśli chcesz zobaczyć, jak tłoczno robi się nad Twoim domem jeszcze przed startem miliona jednostek, polecam darmową aplikację Heavens-Above lub stronę Starlink Radar. Wpisz swoją lokalizację, a zobaczysz, ile „pociągów” Muska przelatuje nad Polską w tej minucie. To daje do myślenia więcej niż jakikolwiek artykuł.
Czy uważacie, że postęp technologiczny w dziedzinie AI jest wart ryzykowania stabilnością naszej atmosfery, czy może miliarderzy powinni najpierw udowodnić, że ich zabawki są bezpieczne?