Wydawało nam się, że rozumiemy, jak działa wszechświat: wszystko składa się albo z materii, albo z energii. Ale co, jeśli powiem Wam, że w mikroskali istnieje coś, co całkowicie wymyka się tej prostej logice? Właśnie odkryto, że gdy pozbawimy cząstki przestrzeni, zaczynają zachowywać się jak zupełnie nowy byt.

Trzeci gracz wkracza do gry

W mojej pracy często spotykam się z uproszczeniami, że świat dzieli się na fermiony (budulce materii, jak elektrony) i bozony (nośniki oddziaływań, jak światło). To fundament, którego uczą na studiach. Jednak badacze z Japonii i USA udowodnili, że istnieje "trzecia droga".

Chodzi o anyon. Te dziwne cząstki nie są ani typową materią, ani typową siłą. Do tej pory znaliśmy je tylko z płaskich, dwuwymiarowych układów, ale naukowcy postanowili pójść o krok dalej i zamknąć je w "pułapce" o szerokości zaledwie jednej linii.

Co się dzieje w "jednowymiarowym więzieniu"?

W 1D cząstki nie mogą się omijać. W normalnym świecie jest to jak spacer po krakowskim rynku – zawsze możesz kogoś wyminąć. W jednym wymiarze sytuacja przypomina stanie w kolejce w zatłoczonym urzędzie: musisz wejść w interakcję z osobą przed Tobą.

Dlaczego fizycy zamykają cząstki w jednym wymiarze - image 1

  • Bozony to typowi ekstrawertycy – uwielbiają trzymać się razem w grupach.
  • Fermiony to samotnicy, którzy zawsze zachowują dystans społeczny.
  • Anyony w 1D mogą przybierać obie te formy, zależnie od siły ich wzajemnego oddziaływania.

Jak rozpoznać "odcisk palca" nowej cząstki?

Właśnie w tym punkcie robi się naprawdę ciekawie. Zespół fizyków pod kierownictwem Thomasa Buscha odkrył, że możemy zidentyfikować te cząstki, badając ich rozkład pędu. To trochę tak, jakbyśmy nie widzieli samych ludzi w tłumie, ale potrafili rozpoznać ich charakter po tym, jak szybko i w jakim kierunku się poruszają.

Praktyczny wymiar tej teorii

Możecie zapytać: "Po co mi wiedza o cząstkach w jednym wymiarze?". Odpowiedź jest bliżej, niż myślicie. Manipulacja anyonami to klucz do stabilnych komputerów kwantowych. Dzisiejsze procesory kwantowe są niezwykle delikatne – każde drgnienie może zniszczyć obliczenia. Anyony, ze względu na swoją specyficzną naturę, mogłyby przechowywać dane w sposób znacznie bardziej odporny na błędy.

Mimo że to na razie matematyczne modele, sprzęt potrzebny do ich potwierdzenia już istnieje w najnowocześniejszych laboratoriach. Coś, co wydawało się czystą abstrakcją, staje się naszą nową rzeczywistością. Być może musimy napisać podręczniki do fizyki od nowa.

A Wy jak sądzicie? Czy technologia kwantowa trafi do naszych domów szybciej, niż zdążymy zrozumieć, jak naprawdę działają te cząstki?