„Jest w spektrum”. Te trzy słowa stały się synonimem autyzmu, ale za nimi kryje się spore nieporozumienie. Przez lata myśleliśmy o autyzmie jak o prostej linii – od „lekkiego” do „głębokiego”. Najnowsze badania sugerują jednak, że to podejście całkowicie mija się z prawdą i może utrudniać życie milionom osób.

W swojej pracy redakcyjnej często spotykam się z uproszczeniami, ale to konkretne uderza w same podstawy naszej wiedzy o neuronauce. Okazuje się, że autyzm to nie suwak głośności, ale raczej skomplikowana tablica rozdzielcza. Oto dlaczego nauka zaczyna rezygnować z pojęcia „spektrum” na rzecz czegoś znacznie bardziej precyzyjnego.

Koniec ery „wysoko” i „nisko” funkcjonujących

Wiele osób wciąż dzieli autystyków na tych, którzy radzą sobie świetnie (często dawniej nazywanych osobami z zespołem Aspergera), i tych, którzy wymagają stałej opieki. To szkodliwy mit. Paul, kierownik projektu po pięćdziesiątce, z którym rozmawiałem, dowiedział się o swoim autyzmie dopiero niedawno. Świetnie zarządza zespołami, ale nie potrafi odczytać emocji kolegów, jeśli nie zostaną wypowiedziane wprost.

  • Mit suwaka: Myślenie, że każdy autystyk ma te same cechy, tylko w różnym natężeniu.
  • Rzeczywistość: Jedna osoba może być genialna językowo, ale kompletnie przebodźcowana przez światło w biurze. Inna może nie mówić wcale, ale mieć niesamowitą pamięć wzrokową.

Zauważyłem, że w Polsce coraz częściej mówi się o tzw. „kole kolorów” zamiast o linii. Każdy szprych w tym kole to inna cecha: wrażliwość sensoryczna, umiejętności społeczne czy powtarzalne zachowania. Każdy z nas ma te szprychy „wyciągnięte” na inną długość.

Cztery „biologiczne kody” autyzmu

Naukowcy z Weill Cornell Medicine oraz Flatiron Institute, analizując tysiące skanów mózgu i danych genetycznych, doszli do przełomowego wniosku. Autyzm to nie jedna przypadłość, ale co najmniej cztery różne podtypy biologiczne.

Dlaczego idea spektrum autyzmu jest zastępowana przez koło kolorów - image 1

Co różni te grupy?

  1. Podtyp 1: Wysoka inteligencja werbalna i silne połączenia w centrach językowych, ale trudności z rutyną.
  2. Podtyp 2: Odwrotność – ogromne wyzwania w komunikacji, ale specyficzne talenty analityczne.
  3. Podtyp 3: Słabsze interakcje społeczne przy mniejszej liczbie powtarzalnych zachowań.
  4. Podtyp 4: Nasilone cechy sensoryczne i silna potrzeba schematów.

To jak z filtrem do kawy – jeden przepuszcza zbyt dużo osadu (bodźców), inny całkowicie się zapycha. Mechanizm jest inny, choć efekt końcowy (trudność w piciu kawy) wydaje się podobny.

Czy diagnoza zmieni się na zawsze?

Wielu ekspertów, jak psycholog Amy Pearson, ostrzega przed zbyt szybkim szufladkowaniem. Ludzie przecież się zmieniają. Badania wykazały, że niemal połowa dzieci z autyzmem może „przeskoczyć” z jednego podtypu do drugiego w ciągu zaledwie pięciu lat rozwoju.

Ale jest też ogromna korzyść. Zamiast ogólnych terapii „dla każdego”, wkrótce będziemy mogli oferować wsparcie szyte na miarę. To trochę jak z pogodą w Tatrach – innym sprzętem ratujemy kogoś przed lawiną, a innym przed odwodnieniem w upale. Choć obie sytuacje dzieją się w górach, wymagają zupełnie innej reakcji.

Praktyczna wskazówka: Jak wspierać neuroróżnorodność?

Jeśli masz w swoim otoczeniu osobę neuroatypową (lub sam nią jesteś), wypróbuj metodę „dosłownego komunikatu”. Zamiast mówić „zaraz będziemy kończyć”, powiedz „za 7 minut zamykamy komputery”. To redukuje lęk i pozwala mózgowi, który inaczej przetwarza dane, poczuć się bezpiecznie.

A Wy co o tym sądzicie? Czy podział na konkretne „podtypy” pomoże w akceptacji, czy może stworzy nowe, niepotrzebne etykiety? Dajcie znać w komentarzach!