Wracałem rowerem z pracy przez jedno z londyńskich rond, gdy nagle autonomiczny Waymo zaczął wjeżdżać prosto na mój pas. Miałem pierwszeństwo, a mój rower był jaskrawożółty, więc widoczność nie była problemem. Mimo to samochód nie zwalniał – aż do ostatniej chwili, kiedy gwałtownie się zatrzymał.

To nie był najgroźniejszy moment na mojej trasie tego dnia, ale wyjątkowy pod jednym względem: za kierownicą nie siedział człowiek, lecz sztuczna inteligencja. To zdarzenie zmusza do odpowiedzi na pytanie, czy naprawdę chcemy wpuścić algorytmy na nasze zatłoczone ulice.

Czy AI jest „mniejszym złem”?

Dla wielu z nas rozmowa o autonomicznych autach brzmi jak czytanie scenariusza science fiction. Jednak technologia ta już tu jest i powoli uczy się poruszać w chaotycznych warunkach polskich czy brytyjskich miast. Kiedy firma Waymo wyjaśniła, że w tamtej sytuacji to kierowca bezpieczeństwa musiał przejąć kontrolę, poczułem nutę sceptycyzmu, ale nie strachu.

Dlaczego wciąż jestem optymistą? Kierując się statystyką, przypomniałem sobie, ile razy w mojej karierze rowerzysty byłem zepchnięty z drogi nie przez „niedoskonały kod”, ale przez zmęczonego, wściekłego lub rozkojarzonego człowieka.

Dlaczego incydent z autonomicznym autem nie odebrał mi wiary w technologię - image 1

Pułapki nowoczesnej technologii

Nie wszystko jest jednak idealne. Eksperci zwracają uwagę na kilka ryzyk, które warto znać przed przyszłym debiutem tych aut w szerszej skali:

  • Aktualizacje zmieniające zachowanie: Nawet jeśli auto jest dziś bezpieczne, jutrzejsza aktualizacja oprogramowania może uczynić je „bardziej asertywnym” na drodze.
  • Różnice w „osobowości”: Podobnie jak różni kierowcy, różne firmy szkolą swoje AI inaczej. Niektóre stawiają na płynność, inne na szybkość.
  • Presja rynkowa: istnieje obawa, że firmy mogą celowo zwiększać „agresywność” jazdy, aby oferować szybsze przejazdy niż konkurencja.

Jak zachować czujność na drodze?

Niezależnie od tego, czy wolisz klasyczne auto, czy liczysz na autonomię, warto stosować zasadę ograniczonego zaufania (i to podwójnie). Jeśli widzisz na drodze pojazd, który porusza się „nadmiernie przewidywalnie”, zachowaj bezpieczny dystans. Te algorytmy wciąż uczą się rozpoznawać niuanse – takie jak gesty rowerzysty czy nietypowe oznakowanie robót drogowych.

Czy AI kiedykolwiek dorówna intuicji doświadczonego kierowcy w trakcie deszczowej nocy na polskich drogach? Myślę, że tak, ale nie wydarzy się to z dnia na dzień. Technologia wymaga ciągłego nadzoru, a my powinniśmy być nie tylko obserwatorami, ale i surowymi recenzentami tych rozwiązań.

A Ty – czy wsiadłbyś do autonomicznej taksówki w centrum Warszawy bez kierowcy za kółkiem, czy wolisz jednak ludzki czynnik, nawet jeśli bywa on zawodny?