Po ponad pół wieku oczekiwania, ludzkość jest o krok od powrotu w okolice Srebrnego Globu. Wszystko zależało od jednego, niezwykle kapryśnego elementu: systemu paliwowego gigantycznej rakiety SLS. NASA właśnie ogłosiła przełom, który zmienia harmonogram misji Artemis II.

Uszczelka warta miliony: dlaczego inżynierowie wstrzymali oddech

Wielu z nas kojarzy starty rakiet z wielkim widowiskiem, ale za kulisami to walka z fizyką i chemią. Głównym winowajcą opóźnień był wyciek ciekłego wodoru na złączu typu Quick Disconnect. To niesamowicie trudna technologia – wodór jest tak drobną cząsteczką, że ucieknie przez każdą, nawet najmniejszą nieszczelność.

Sam zauważyłem, że w środowisku kosmicznym panował ostatnio spory pesymizm po nieudanych próbach z początku lutego. Jednak najnowszy test, przeprowadzony 19 lutego, zmienił wszystko:

  • Do baków wpompowano rekordowe 2,7 miliona litrów paliwa.
  • Nowe uszczelnienia wytrzymały ekstremalne ciśnienie.
  • Systemy odcinające zadziałały bezbłędnie, co było "momentem prawdy" dla całego zespołu.

W mojej praktyce śledzenia misji kosmicznych rzadko widzi się tak szybkie i skuteczne rozwiązanie krytycznej usterki. NASA udowodniła, że lekcje wyciągnięte z poprzedniej misji Artemis I nie poszły na marne.

Marzec pod znakiem kosmosu – astronautów czeka izolacja

Kiedy więc spojrzymy w niebo? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, misja może wystartować już 6 marca. Okno startowe pozostaje otwarte do 11 marca, co daje inżynierom pewien margines błędu na wypadek kapryśnej pogody na Florydzie.

Ale przygotowania to nie tylko technologia. Czwórka astronautów – trzech Amerykanów i Kanadyjczyk – rozpoczyna właśnie dwutygodniową kwarantannę. To nie jest zwykła procedura; wyobraźcie sobie, że w ciasnej kapsule Orion, tysiące kilometrów od Ziemi, jeden z członków załogi zaczyna kichać i gorączkować. W kosmosie nie ma zwolnienia lekarskiego, dlatego izolacja jest kluczowa dla bezpieczeństwa całej misji.

Co właściwie zrobi załoga Artemis II?

Warto doprecyzować: ta czwórka śmiałków jeszcze nie postawi nogi na powierzchni Księżyca. Ich zadaniem jest coś równie spektakularnego. Przeleca nad niewidoczną z Ziemi stroną Księżyca na wysokości od 6,5 do 9,5 tysiąca kilometrów. To test systemów podtrzymywania życia przed ostatecznym lądowaniem, które zaplanowano dla misji Artemis III.

Praktyczna wskazówka: Jeśli interesujesz się astronomią, warto zainstalować aplikację do śledzenia nieba (np. SkyView lub Stellarium). W dniu startu, nawet z Polski, będziemy mogli śledzić parametry lotu online, co pozwala poczuć się częścią tej historycznej chwili.

Czy Waszym zdaniem powrót człowieka na Księżyc po 50 latach to nadal naukowa konieczność, czy raczej pokaz siły technologicznej? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!