Transport towarowy w naszym regionie może wkrótce stanąć w miejscu, a skutki odczujemy wszyscy przy sklepowych półkach. Unia Europejska podjęła decyzję, która dla tysięcy zawodowych kierowców spoza wspólnoty jest wyrokiem zawodowym. Szykowane są masowe blokady przejść granicznych, które mogą sparaliżować dostawy na tygodnie.
Koniec negocjacji i "katastrofalne" spotkanie w Brukseli
W ostatnich dniach oczy całej branży transportowej zwrócone były na Brukselę. Niestety, wieści są fatalne. Neđo Mandić, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników, nie przebierał w słowach: ostatnie spotkanie z przedstawicielami UE zakończyło się fiaskiem. Bruksela odrzuciła wszystkie propozycje kompromisu, uparcie trzymając się sztywnych ram prawnych.
W mojej praktyce obserwatora rynku rzadko spotykam się z taką nieustępliwością. Problem polega na jednym, konkretnym zapisie: zasadzie 90/180 dni. Co to oznacza w rzeczywistości?
- Kierowcy spoza UE mogą przebywać w strefie Schengen tylko 90 dni w ciągu każdego półrocza.
- Praca tirowca polega na ciągłej trasie, więc ten limit wyczerpuje się błyskawicznie.
- Po przekroczeniu limitu kierowcy grozi deportacja i zakaz wjazdu do Europy.
"Zbyt kreatywne rozwiązania" – dlaczego Unia mówi "nie"?
Przewoźnicy z Serbii, Czarnogóry czy Bośni proponowali specjalny status dla kierowców zawodowych. Chcieli, aby czas pracy za kółkiem nie był wliczany do limitu pobytu turystycznego. Odpowiedź urzędników? Propozycje uznano za "zbyt kreatywne i sprzeczne z prawem Schengen".

Zamiast tego, Bruksela zaproponowała kierowcom... meldowanie się na pobyt stały w krajach UE. Dla branży to absurd. Wyobraźcie sobie, że musielibyście wynajmować mieszkanie w obcym kraju tylko po to, by móc przez niego przejechać z towarem. To jak kupowanie biletu miesięcznego na pociąg, którym jedzie się tylko raz.
Co nas czeka w najbliższych dniach?
Decyzja o blokadach już zapadła. Obecnie trwa koordynacja terminów między krajami Bałkanów Zachodnich. Warto przygotować się na:
- Gigantyczne kolejki na kluczowych przejściach granicznych.
- Opóźnienia w dostawach komponentów i towarów sezonowych.
- Wzrost kosztów transportu, który ostatecznie uderzy w portfele konsumentów (również w Polsce, która jest hubem logistycznym Europy).
Moja rada: Śledź komunikaty drogowe przed wyjazdem
Jeśli planujesz trasę na południe Europy, nie ignoruj ostrzeżeń o protestach przewoźników. Blokady, które miały miejsce pod koniec stycznia, pokazały, że determinacja kierowców jest ogromna. Warto śledzić lokalne serwisy informacyjne, ponieważ data rozpoczęcia nowej fali protestów może zostać ogłoszona z dnia na dzień.
Sytuacja jest patowa: prawo przeciwko logistycznej rzeczywistości. Czy Unia ugnie się pod naciskiem blokad, zanim łańcuchy dostaw zostaną trwale uszkodzone?
A jak Państwa zdaniem powinna postąpić UE? Czy bezpieczeństwo granic powinno być ważniejsze niż płynność handlu? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.