Wyobraź sobie obiekt wielkości dziesięciu boisk piłkarskich, który pędzi przez próżnię i nagle, niemal w miejscu, przestaje się obracać, by po chwili zacząć wirować w drugą stronę. To nie jest scenariusz filmu science-fiction, ale realne zjawisko, które zaobserwowano na kometce 41P/Tuttle-Giacobini-Kresák. To odkrycie podważa nasze dotychczasowe myślenie o stabilności ciał niebieskich.
Rekord, którego nikt się nie spodziewał
W świecie astronomii zmiany tempa obrotu komet są znane, ale skala tego przypadku jest wręcz absurdalna. Poprzednia rekordzistka, kometa 103P/Hartley 2, potrzebowała aż 90 dni, by spowolnić swój obrót o zaledwie dwie godziny. 41P zrobiła to dziesięć razy szybciej.
- W marcu 2017 roku jeden obrót komety trwał 20 godzin.
- Już w maju ten czas wydłużył się do 53 godzin.
- W grudniu kometa wirowała już z okresem 14 godzin, ale wszystko wskazuje na to, że w przeciwnym kierunku.
Dlaczego kosmiczny "bączek" zmienił kierunek?
Możesz się zastanawiać, jaka siła jest w stanie zatrzymać kilometrową skałę. Odpowiedź jest prozaiczna: ciepło słoneczne. Komety to w dużej mierze "brudne kule śniegu". Gdy zbliżają się do Słońca, lód zamienia się w gaz (sublimacja), który wybucha pod ciśnieniem w formie gejzerów.

W przypadku komety 41P te gazowe dysze zadziałały jak silniki manewrujące w statku kosmicznym. Ponieważ kometa jest stosunkowo mała, strumienie gazu miały wystarczającą moc, by całkowicie wyhamować jej ruch obrotowy i nadać mu nowy pęd w drugą stronę. To trochę tak, jakbyś mocno dmuchał w łopatki wiatraczka, aż te zaczną kręcić się wstecz.
Co to oznacza dla przyszłości?
W moich analizach często zauważam, że takie gwałtowne zmiany mają swoją cenę. David Jewitt z UCLA sugeruje, że jeśli 41P utrzyma to tempo zmian, może dojść do jej całkowitego rozpadu w ciągu zaledwie kilkunastu lat. Siły odśrodkowe po prostu rozerwą ją na kawałki.
Praktyczna lekcja z kosmosu
Choć nie mamy wpływu na lot komet, ta sytuacja uczy nas czegoś o dynamice. Oto krótki "lifehack" poznawczy: małe obiekty (i projekty) są znacznie bardziej podatne na czynniki zewnętrzne niż duże. Im mniejsza skala działania, tym łatwiej o gwałtowny zwrot akcji – wystarczy jeden silny impuls, by całkowicie zmienić kierunek, w którym zmierzasz.
Kolejna szansa, by przyjrzeć się kometarnemu rekordziście, nadarzy się w 2028 roku. Czy do tego czasu 41P przetrwa swoją szaleńczą rundę wokół Słońca? Jak myślicie, czy w naszym układzie jest więcej takich "nieprzewidywalnych" obiektów, o których jeszcze nie wiemy? Dajcie znać w komentarzach!