Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego końskie rżenie brzmi tak charakterystycznie — to ani pisk, ani ryk, ale coś pomiędzy. Okazuje się, że to, co słyszymy na mazurskich łąkach czy w stajniach pod Warszawą, to w rzeczywistości biologiczny ewenement, którego nie potrafi żadne inne duże zwierzę na Ziemi.
Naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze właśnie rozwiązali zagadkę, która od lat nurtowała biologów. Kiedy koń rży, tak naprawdę wykonuje dwie skomplikowane czynności jednocześnie. To trochę tak, jakbyś śpiewał grubym głosem i gwizdał w tym samym momencie.
Podwójna natura końskiego głosu
Dzięki nowoczesnym badaniom z użyciem miniaturowych kamer wprowadzonych do krtani zwierząt, badacze odkryli, że rżenie składa się z dwóch niezależnych częstotliwości:
- Niskie tony: powstają klasycznie, gdy powietrze wprawia w wibracje fałdy głosowe (podobnie jak u ludzi).
- Wysokie tony: to czysty gwizd, który powstaje w górnej części krtani.
Co w tym dziwnego? Zazwyczaj duże zwierzęta, ze względu na rozmiar krtani, wydają niskie dźwięki. Konie złamały tę zasadę ewolucji. Są jedynymi znanymi dużymi ssakami, które potrafią gwizdać za pomocą krtani, a nie pyska czy warg.

Po co koniom taki skomplikowany system?
W mojej praktyce obserwacji zwierząt często widziałem, jak konie reagują na siebie z dużej odległości. Ta dwutonowość nie jest przypadkiem. Dzięki mieszaniu niskich i wysokich dźwięków, koń potrafi przekazać kilka emocji jednocześnie.
Wyobraź sobie, że rżenie to taki koński "komunikat 2 w 1". Niskie tony mogą informować o stanie fizycznym zwierzęcia, a wysoka "gwizdana" składowa dodaje do tego emocje – ekscytację na widok owsa lub niepokój związany z oddaleniem się stada. To pozwala na znacznie bardziej subtelną komunikację niż u osłów czy zebr, które tego daru nie posiadają.
Mały trik dla właścicieli koni
Następnym razem, gdy będziesz w stadninie, spróbuj wsłuchać się w rżenie, ignorując główny hałas. Jeśli wyłapiesz ten wysoki, niemal ptasi świergot ukryty w środku, usłyszysz prawdziwe emocje zwierzęcia. Im bardziej wyraźny gwizd, tym silniejszy impuls emocjonalny koń próbuje przekazać.
Ale tu pojawia się ciekawa zagadka ewolucyjna: dlaczego nasi bliscy krewni koni, jak wspomniane osły, stracili tę umiejętność lub nigdy jej nie wykształcili? Czyżby życie w stadach na otwartych przestrzeniach wymagało od koni stworzenia własnego, unikalnego "kodu"?
A Wy, czy kiedykolwiek zauważyliście, że Wasz koń brzmi inaczej w zależności od humoru? Dajcie znać w komentarzach, czy udało Wam się kiedyś usłyszeć ten ukryty gwizd!