Kiedy myślimy o powodziach, wyobrażamy sobie ratunek na dachach domów lub łodzie. Tymczasem pod naszymi stopami, w nasiąkniętej ziemi, toczy się cichy dramat, który powinien kończyć się śmiercią. Jednak natura ma swoje asy w rękawie.
Zauważyłem, że w ostatnich latach ekstremalne ulewy w Polsce stają się normą, a nie wyjątkiem. Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z owadami, które zimują w ziemi? Naukowcy właśnie odkryli, że królowe trzmiela wschodniego (Bombus impatiens) posiadają niemal superbohaterską moc: potrafią oddychać pod wodą przez wiele dni.
Mechanizm, który przeczy logice
Większość lądowych owadów tonie w ciągu kilku minut. Ale nie królowa trzmiela. W stanie hibernacji, zwanym diapauzą, jej organizm przechodzi w tryb, który przypomina scenariusz z filmu science-fiction. Zamiast panikować, ona dosłownie „wyłącza” większość funkcji życiowych.
W mojej praktyce obserwatora przyrody widziałem wiele adaptacji, ale ta jest wyjątkowa z trzech powodów:

- Ekstremalna redukcja wydatków: Pod wodą metabolizm królowej spada do zaledwie 1/6 poziomu, który i tak był już niski podczas zimowego snu.
- Produkcja laktatu: Gdy tlenu brakuje, komórki przełączają się na tryb beztlenowy – podobnie jak mięśnie sprintera, ale trzmiel potrafi tak trwać całymi dniami.
- Podwodny oddech: Naukowcy podejrzewają istnienie tzw. „fizycznego skrza”, czyli cienkiej warstwy powietrza uwięzionej przy ciele, która wymienia gazy z wodą.
Jak one to robią? To nie tylko sen
To nie jest po prostu „wstrzymywanie oddechu”. Badania zespołu z Uniwersytetu w Ottawie wykazały, że 90% królowych przetrwało pełne zanurzenie przez tydzień. Ale jest tu pewien niuans, o którym wielu zapomina: ten trik działa tylko wtedy, gdy woda jest zimna.
Wskazówka na przyszłość: Jeśli po wiosennych roztopach znajdziesz w ogrodzie „utopionego”, nieruchomego trzmiela w kałuży, nie spisuj go na straty. Pozwól mu wyschnąć w spokoju. Istnieje duża szansa, że po kilku godzinach w słońcu po prostu „odpali silnik” i odleci, by założyć nową kolonię.
Co to oznacza dla naszych ogrodów?
W obliczu zmian klimatycznych ta wiadomość daje nadzieję. Nawet jeśli Twój ogródek zostanie zalany po gwałtownej burzy, populacja trzmieli – naszych kluczowych zapylaczy – ma szansę odbić się od dna. Dosłownie.
A czy Wy spotkaliście się kiedyś z owadem, który wykazał się niesamowitą wolą przetrwania w trudnych warunkach? Czekam na Wasze historie w komentarzach pod artykułem!