Wydawało nam się, że nasz naturalny satelita to martwa, zimna skała, na której od miliardów lat nic się nie dzieje. Najnowsze dane z NASA rzucają jednak zupełnie nowe światło na to, co dzieje się pod srebrzystym pyłem. Księżyc zachowuje się jak schnące jabłko — kurczy się, a jego powierzchnia pęka w miejscach, które uważaliśmy za najbezpieczniejsze.

To nie są tylko teoretyczne rozważania naukowców. Jeśli planujemy tam wrócić i zbudować stałe bazy, musimy natychmiast zrewidować nasze plany. To, co odkryto w ciemnych bazaltowych równinach, zmienia zasady gry.

Ciemne plamy nie są tak spokojne, jak myśleliśmy

Większość z nas kojarzy ciemne obszary na Księżycu jako stabilne, zastygłe morza lawy. W mojej dotychczasowej wiedzy o kosmosie, to właśnie tam miały powstawać pierwsze osiedla. Tymczasem geolodzy z Smithsonian Institution odkryli tam tysiące nowych uskoków tektonicznych.

  • Zidentyfikowano ponad 2600 nowych formacji skalnych przypominających zmarszczki.
  • Niektóre z nich mają zaledwie 50 milionów lat — w skali kosmicznej to dosłownie przed chwilą.
  • Aktywność sejsmiczna występuje na całym globie, a nie tylko w wybranych punktach.

Być może zastanawiasz się, jak to możliwe, skoro Księżyc nie ma płyt tektonicznych jak Ziemia? Mechanizm jest prosty, ale fascynujący. Wnętrze Księżyca wciąż stygnie, a gdy jądro traci ciepło, cała struktura zaczyna się zapadać, co powoduje potężne naprężenia na zewnątrz.

Dlaczego Księżyc nagle zaczął się kurczyć i co to oznacza dla NASA - image 1

Wstrząsy, które mogą zniszczyć infrastrukturę

Warto zwrócić uwagę na fakt, że te "zmarszczki" (tzw. SMR) powstają podczas płytkich trzęsień Księżyca. Dla astronautów i przyszłych mieszkańców baz w regionach takich jak Morze Spokoju, może to oznaczać realne zagrożenie. Wstrząsy te są na tyle silne, że dosłownie "ścierają" małe kratery uderzeniowe w swojej okolicy.

Ale jest tu pewien niuans: te uskoki są aktywne do dziś. Oznacza to, że grunt pod nogami przyszłych kolonizatorów może się nagle przesunąć, niszcząc szczelność modułów mieszkalnych. Przypomina to sytuację, w której budujesz dom na terenach zalewowych, tyle że zamiast wody, zagrożeniem jest pękająca skorupa planetarna.

Jak sprawdzono wiek tych pęknięć?

Naukowcy użyli sprytnej metody porównawczej. Wygląda to trochę jak liczenie kurzu na meblach:

  1. Znajdujesz uskok tektoniczny.
  2. Sprawdzasz, ile małych kraterów znajduje się wokół niego.
  3. Jeśli pobliskie kratery zostały "wygładzone", oznacza to, że wstrząs nastąpił niedawno.

Praktyczna lekcja dla nas na Ziemi

Choć Księżyc jest odległy, to odkrycie uczy nas jednej ważnej rzeczy: pozory stabilności są mylące. Nawet w miejscach, które wydają się "martwe" i niezmienne (podobnie jak stare fundamenty naszych własnych domów czy nieaktywne tereny górnicze w Polsce), procesy wewnętrzne mogą pracować w ukryciu przez dekady.

Zanim postawimy pierwszy betonowy słup na południowym biegunie Księżyca, musimy stworzyć globalną sieć sejsmografów. Bez tego kosmiczny sen o kolonizacji może zamienić się w gruzowisko.

A Wy jak myślicie? Czy ryzyko trzęsień ziemi powinno powstrzymać nas przed budową baz na Księżycu, czy po prostu musimy budować "elastyczniej"? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!