Wydawało nam się, że o durze brzusznym możemy czytać już tylko w podręcznikach do historii obok dżumy. Niestety, rzeczywistość brutalnie weryfikuje to przekonanie. Słynny "dawny zabójca" właśnie zyskał nową, przerażającą broń, która sprawia, że współczesna medycyna staje pod ścianą.
Dlaczego znane nam kuracje przestały działać?
Przez ostatnie trzy dekady bakteria Salmonella Typhi po cichu budowała swoją armię. Naukowcy z całego świata przeanalizowali niemal 3500 szczepów i wniosek jest jeden: odporność na antybiotyki rozprzestrzenia się szybciej, niż przypuszczaliśmy. To już nie jest problem tylko dalekiej Azji Południowej.
- Superbakterie XDR są niewrażliwe na niemal wszystkie standardowe leki.
- Szczepy te zostały już wykryte w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i USA.
- Mutacje uodparniające na ostatnią deskę ratunku – azytromycynę – zaczynają dominować w populacji.
W mojej ocenie sytuacja przypomina wyścig zbrojeń, w którym to my zaczynamy zostawać w tyle. Kiedyś wystarczyła prosta kuracja, dziś lekarze muszą szukać rozwiązań na granicy eksperymentu.
To nie tylko problem "dalekich krajów"
Choć 70% przypadków koncentruje się w Pakistanie czy Indiach, w dobie globalnych podróży bariery znikają w kilka godzin. Jeśli planujesz wakacje w egzotycznych miejscach, warto pamiętać, że bez leczenia co piąty przypadek tej choroby kończy się tragicznie. Obecnie rocznie notuje się ponad 13 milionów zachorowań.

Co możemy zrobić teraz?
Zamiast polegać wyłącznie na antybiotykach, które tracą moc, naukowcy wskazują na konkretne rozwiązanie. Oto co realnie chroni nas przed powrotem do ery "przed antybiotykami":
- Szczepienia koniugalne (TCV): To obecnie najskuteczniejsza tarcza, która w samych Indiach mogłaby zapobiec 36% zgonów.
- Inwestycje w nową naukę: Potrzebujemy innych metod walki z bakteriami niż te odkryte 50 lat temu.
- Higiena w podróży: W regionach ryzyka zasada "ugotuj, upiecz, obierz lub zapomnij" jest ważniejsza niż kiedykolwiek.
Ale jest pewien niuans – szczepionki muszą stać się dostępne globalnie, a nie tylko w najbogatszych krajach. COVID-19 nauczył nas, że dopóki wirus (lub bakteria) szaleje w jednym punkcie globu, nikt nie jest w pełni bezpieczny.
Wyścig z czasem trwa
Antybiotykooporność zabija obecnie więcej osób niż HIV czy malaria. To cicha pandemia, o której rzadko mówi się w wieczornych wiadomościach, dopóki nie dotknie kogoś bliskiego. Czy jesteśmy gotowi na świat, w którym zwykła infekcja bakteryjna znów staje się wyrokiem?
Dajcie znać w komentarzach: czy sprawdzacie aktualne zagrożenia epidemiologiczne przed wyjazdem na wakacje, czy ufacie, że współczesna medycyna poradzi sobie ze wszystkim?