Wyobraź sobie moment, w którym dowiadujesz się, że Twoje dziecko może nigdy nie zrobić pierwszego kroku. Dla rodziców dzieci z rozszczepem kręgosłupa to brutalna rzeczywistość, która zmienia życie w ułamku sekundy. Jednak najnowsze osiągnięcie medycyny, o którym właśnie robi się głośno, całkowicie zmienia zasady gry.
Właśnie poznaliśmy wyniki przełomowego zabiegu: lekarze użyli komórek macierzystych z łożyska, aby naprawić uszkodzenia mózgu jeszcze przed narodzinami. To pierwszy taki przypadek na świecie, a efekty zapierają dech w piersiach lekarzom i rodzicom.
„Miał jeździć na wózku, dziś biega”
Poznajcie Toby’ego. Ma cztery lata i jest żywym dowodem na to, że nauka potrafi czynić cuda. Kiedy był w brzuchu mamy, zdiagnozowano u niego najcięższą postać rozszczepu kręgosłupa. Prognozy były jasne: wózek inwalidzki i brak kontroli nad pęcherzem.
Ale Toby wziął udział w eksperymencie. Zamiast zwykłej operacji, chirurdzy nałożyli na jego odsłonięty rdzeń kręgowy specjalną strukturę nasączoną „magicznym sokiem” z komórek macierzystych. Efekt?
- Toby samodzielnie chodzi, biega i skacze.
- Osiągnął wszystkie kamienie milowe w rozwoju dziecka.
- Nie ma problemów z pęcherzem, co przy tej diagnozie graniczy z cudem.
Jak działa „magiczny plaster” na rdzeń kręgowy?
Standardowa operacja w łonie matki przypomina próbę zaszycia dziury w skórzanej kurtce – chroni wnętrze, ale nie naprawia tego, co już zostało przetarte. Nowa metoda idzie o krok dalej. To trochę jak użycie biosyntetycznej łaty, która „programuje” tkanki do regeneracji.

Być może słyszałeś o kwasie foliowym – w Polsce lekarze kładą na niego ogromny nacisk przy planowaniu ciąży, właśnie by zapobiec rozszczepom. Ale gdy wada już powstaje, dotychczasowe metody były bezsilne wobec uszkodzeń nerwów.
Najciekawsze jest to, jak zareagował mózg małych pacjentów. Częstym powikłaniem rozszczepu jest przesunięcie fragmentu mózgu do kanału kręgowego. U dzieci leczonych nowym plastrem, skany MRI wykazały całkowite cofnięcie się tej zmiany.
Czy to bezpieczne? Kluczowy szczegół
Wielu naukowców obawiało się, że „wszczepienie” komórek macierzystych u płodu może spowodować ich niekontrolowany wzrost. W mojej praktyce śledzenia nowinek medycznych to zawsze największy znak zapytania. Tutaj jednak nie odnotowano żadnych anomalii.
Warto wiedzieć: Komórki pochodziły z oddanego łożyska, co eliminuje dylematy etyczne i pozwala na masowe zastosowanie tej technologii w przyszłości.
Co to oznacza dla nas tutaj, w Polsce?
Choć zabieg wykonano w USA, technologie oparte na komórkach macierzystych są coraz szerzej badane w Europie. To jasny sygnał, że medycyna regeneracyjna przestaje być teorią, a zaczyna być realną szansą dla rodzin, które do tej pory słyszały od lekarzy „przykro nam”.
Wierzycie, że w ciągu najbliższych 10 lat takie operacje staną się standardem w każdym dużym szpitalu miejskim? A może uważacie, że to wciąż zbyt ryzykowne eksperymenty? Dajcie znać w komentarzach!