Głęboko pod powierzchnią Grenlandii dzieje się coś, co wymyka się logice. Naukowcy badający ogromną czapę lodową natknęli się na struktury, które przypominają gigantyczne pióropusze "wybuchające" od dołu ku górze. To odkrycie zmienia wszystko, co wiedzieliśmy o stabilności mroźnej północy.
Dlaczego powinno Cię to obchodzić właśnie teraz? Ponieważ lód, który uważaliśmy za solidny fundament, w rzeczywistości "gotuje się" i faluje. Jeśli proces ten przyspieszy, poziom mórz może podnieść się szybciej, niż zakładają najczarniejsze scenariusze, co odczują również mieszkańcy Gdyni czy Gdańska.
"Anomalia natury" pod kilometrami lodu
Przez dekady sądziliśmy, że lód na Grenlandii po prostu leży warstwa na warstwie, jak stary tort. Ale najnowsze obrazy radarowe pokazały coś dziwnego: warstwy są powykręcane i wypchnięte do góry przez tajemniczą siłę. Badacze z Uniwersytetu w Bergen znaleźli odpowiedź, która brzmi niemal niewiarygodnie.
Okazuje się, że wewnątrz lodowca zachodzi konwekcja termiczna. To ten sam proces, który sprawia, że w garnku z zupą gorący płyn wznosi się do góry, a chłodniejszy opada. W tym przypadku jednak rolę "zupy" pełni ciało stałe o grubości 2,5 kilometra.
- Energia pochodzi z wnętrza Ziemi (ciepło geotermalne).
- Lód na dnie jest znacznie miększy, niż zakładano.
- Proces ten trwa tysiące lat, ale jego skala jest monumentalna.
Jak lód może "wrzeć"?
W mojej praktyce rzadko spotykam się z tak widowiskowymi porównaniami naukowymi. Climatolog Andreas Born stwierdził wprost: lód na Grenlandii przypomina "gotujący się garnek z makaronem". Ale spokojnie, nie oznacza to, że lód się topi i zamienia w kałużę.
To wciąż twarda masa, ale działająca jak bardzo lepka ciecz. Ciepło z głębi planety sprawia, że najniższe warstwy stają się plastyczne i zaczynają powoli "płynąć" ku powierzchni, tworząc ogromne wybrzuszenia widoczne na radarze.
Ale jest pewien haczyk: aby ten proces był możliwy, lód musi być aż milion razy bardziej podatny na odkształcenia niż skały w płaszczu Ziemi. I jak widać, fizyka tutaj nie bierze jeńców.
Co to oznacza dla nas w praktyce?
Zrozumienie tego "bulgotania" lodu pozwala nam lepiej oszacować, co wydarzy się z naszymi wybrzeżami za 10, 20 czy 50 lat. Grenlandia to jedyne miejsce na ziemi z tak potężnym lądolodem, wokół którego od wieków toczy się normalne życie ludzi. Każda zmiana w jego strukturze ma bezpośredni wpływ na globalny poziom oceanów.
Oto nico oczywista rada: Zamiast bać się nagłych katastrof, warto śledzić dane dotyczące lodu tak samo, jak śledzimy prognozę pogody na weekend. Naukowcy dopiero zaczynają rozumieć, jak bardzo "żywy" jest arktyczny lód.
Być może pod lodem kryje się jeszcze więcej niespodzianek, o których nie mamy pojęcia? Jak myślisz, czy technologia pozwoli nam wkrótce przewidzieć każdy ruch tych mroźnych gigantów?