Wyobraź sobie stworzenie, które waży zaledwie 5 miligramów i jest mniejsze od ziarnka ryżu. Właśnie tak zaczyna się życie grubogonowych myszowatych (dunnartów), które zamiast bezpiecznie rozwijać się w macicy, muszą podjąć morderczą wspinaczkę tuż po przyjściu na świat. To, co zarejestrowały kamery, zmienia nasze postrzeganie biologii przetrwania.
Wyścig, którego nikt wcześniej nie widział
Większość z nas kojarzy kangury, ale ich mniejsi kuzyni z Australii skrywali tajemnicę przez dekady. Choć kolonie dunnartów badane są od lat, nikt nigdy nie widział momentu ich narodzin. Powód jest prosty: te nocne zwierzęta rodzą w ciemnościach, a cała droga do torby matki zajmuje im zaledwie pół minuty.
Niedawno badacze z University of Melbourne zauważyli coś nietypowego w jednej z klatek. Po szybkiej inspekcji ich oczom ukazał się widok jak z filmu science-fiction. Mikroskopijne noworodki, będące zaledwie 10 dni wcześniej kropką z kilku komórek, wykonywały desperackie ruchy "stylem klasycznym", by dotrzeć do celu.

- Waga ekstremalna: Noworodek waży tyle, co mały płatek śniegu.
- Tempo przetrwania: Ich malutkie łapki wykonują aż 120 ruchów na minutę.
- Brutalna selekcja: Natura nie zna litości – samica może urodzić 17 młodych, ale "miejsc przy stole" (sutków) jest tylko 10.
Dlaczego to odkrycie jest tak ważne?
Dunnarty to najbliżsi żyjący krewni wymarłego tygrysa tasmańskiego. Naukowcy wierzą, że zrozumienie ich rozwoju pozwoli w przyszłości na... wskrzeszenie wymarłych gatunków przy użyciu edycji genów. Ale jest też prostszy powód – to dowód na to, jak niesamowita jest wola życia. Te istoty rodzą się po zaledwie 14 dniach ciąży i od razu wiedzą, w którą stronę pełznąć.
By ułatwić im to zadanie, matka musi znajdować się w odpowiedniej pozycji. Grawitacja jest dla tych maluchów jedynym kompasem. Jeśli noworodek zboczy z trasy o milimetr, przegra walkę o przetrwanie.
Czego możemy się od nich nauczyć?
W świecie biologii często szukamy skomplikowanych mechanizmów, a natura stawia na prostotę i instynkt. W mojej praktyce rzadko spotykam coś tak fascynującego jak ten "komandoski pełz" istot, które nie mają jeszcze nawet w pełni ukształtowanych organów, a już walczą o swoje miejsce w ekosystemie.
Praktyczna ciekawostka: Jeśli kiedykolwiek będziesz w Australii i zobaczysz dunnarta, pamiętaj, że to zwierzę widzi świat zupełnie inaczej niż my – dla niego każdy centymetr trawy to Mount Everest.
A czy Ty wierzysz, że dzięki badaniom nad takimi maleństwami uda nam się kiedykolwiek przywrócić tygrysa tasmańskiego do życia? Daj znać w komentarzach, co o tym sądzisz!