Zastanawialiście się kiedyś, co stanie się z Waszymi zdjęciami w chmurze za 50 lat? Dzisiejsza technologia ma pewien brudny sekret: dyski twarde i taśmy magnetyczne psują się szybciej, niż nam się wydaje. Średnio co dekadę centra danych muszą kopiować wszystko na nowe nośniki, zużywając przy tym gigantyczne pokłady energii.
Właśnie dlatego giganci tacy jak Microsoft czy Warner Bros. zaczynają odchodzić od krzemu na rzecz czegoś, co kojarzy nam się raczej z kuchennym regałem niż z superkomputerem. Chodzi o zwykłe, kwarcowe szkło. I nie mówimy tu o kolejnym gadżecie, ale o technologii, która przetrwa nas wszystkich.
Koniec z awariami dysków?
Projekt Silica to inicjatywa, która wywraca do góry nogami myślenie o archiwizacji. Zamiast magnetycznych talerzy, inżynierowie używają laserów femtosekundowych. To urządzenia, które emitują ultrakrótkie impulsy światła — trwające biliardowe części sekundy — by wydrążyć mikroskopijne struktury wewnątrz szklanej płytki.
W moich badaniach nad technologią rzadko spotykam rozwiązania tak ekstremalnie odporne. Szklany nośnik jest niemal niezniszczalny:
- Wytrzymuje temperatury do 290°C przez tysiące lat.
- Jest całkowicie odporny na impulsy elektromagnetyczne (EMP).
- Nie straszna mu wilgoć ani korozja, która zabija elektronikę w polskich piwnicach czy magazynach.
- Może przechowywać dane przez ponad 10 000 lat bez żadnej konserwacji.
37 iPhone’ów w jednym szkiełku
Choć brzmi to jak science-fiction, liczby są konkretne. Badaczom udało się zapisać 4,8 terabajta danych na płytce o wymiarach 12 na 12 centymetrów. Dla porównania: to tyle, co zawartość prawie 40 nowoczesnych smartfonów upchnięta w kawałku szkła cieńszym od Twojego ulubionego etui.

Ale zaraz, jak to odczytać? Tutaj do gry wchodzi sztuczna inteligencja. Specjalne mikroskopy skanują wnętrze szkła, a sieci neuronowe błyskawicznie tłumaczą te świetlne wzory z powrotem na język zer i jedynek. Jest to proces w pełni zautomatyzowany — w przyszłych centrach danych to roboty będą podawać szklane tafle do czytników.
Praktyczny wymiar technologii: Nie tylko dla gigantów
Pewnie myślicie: „Fajnie, ale co mi po tym?”. Otóż ta technologia ma rozwiązać problem tzw. „cyfrowego ciemnogrodu”. Obecnie nasze dziedzictwo kulturowe — od hitów z Netflixa po polskie archiwa państwowe — wisi na bardzo kruchym włosku technologicznym.
Czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości? Być może za kilka lat zamiast płacić abonament za „wieczną” chmurę, będziemy mogli zamówić fizyczny, szklany backup naszych najważniejszych rodzinnych filmów i zdjęć. Taka „szklana kapsuła czasu” mogłaby leżeć w szufladzie przez pokolenia, czekając, aż Twoje praprawnuki będą chciały zobaczyć, jak wyglądały wakacje nad Bałtykiem w 2024 roku.
Warto wspomnieć, że technologia ta stała się tak wiarygodna, iż trafiła nawet do najnowszego filmu Mission: Impossible. To jeden z tych rzadkich momentów, kiedy Hollywood nie musiało niczego zmyślać — nauka jest już na tym samym etapie.
A Wy? Gdybyście mogli zapisać jedną rzecz, która miałaby przetrwać 10 tysięcy lat i zostać odnaleziona przez przyszłe cywilizacje, co by to było?