Coraz częściej czujesz, że Twoje ciało odmawia posłuszeństwa szybciej, niż podpowiada metryka? Choć starzenie się jest naturalne, dla wielu osób zamienia się ono w stan nazywany "kruchością", gdzie zwykły spacer staje się wyzwaniem. Nowoczesna medycyna znalazła jednak sposób, by cofnąć ten proces za pomocą biologicznego "paliwa" od młodych ludzi.
To nie tylko brak sił – to biologia
Kruchość (ang. frailty) dotyka już co czwartego Polaka po 65. roku życia. To nie jest zwykłe zmęczenie, ale stan, w którym organizm traci zdolność do regeneracji. Do tej pory jedyną radą lekarzy były ćwiczenia siłowe i spacery, co dla wielu seniorów, np. zimą w polskich miastach, jest po prostu niewykonalne.
Naukowcy z firmy Longeveron postanowili uderzyć w samo źródło problemu. Stworzyli terapię o nazwie laromestrocel, która wykorzystuje komórki macierzyste pobrane ze szpiku kostnego zdrowych dawców w wieku od 18 do 45 lat. To tak, jakby wysłać ekipę remontową do starego budynku, która zamiast łatać dziury, wymienia całą instalację.
Niespodziewany efekt jednego zastrzyku
W badaniu wzięło udział blisko 150 osób w wieku około 75 lat. Wyniki, które opublikowano w prestiżowym piśmie "Cell Stem Cell", dają do myślenia:

- Większa wytrzymałość: Osoby, które otrzymały dawkę młodych komórek, po 9 miesiącach przechodziły średnio o 63 metry więcej w ciągu 6 minut niż grupa kontrolna.
- Regeneracja naczyń: Terapia blokuje enzymy niszczące naczynia krwionośne, co pozwala mięśniom pracować wydajniej.
- Biomarkery starzenia: Badanie krwi wykazało spadek poziomu fragmentu sTIE2, który jest sygnałem ostrzegawczym uszkodzonych naczyń.
Ale czy to wystarczy?
Choć efekty są imponujące, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Co ciekawe, wstrzyknięcie komórek nie zwiększyło siły uścisku dłoni ani prędkości chodzenia. Kluczem okazała się wytrzymałość – parametr, który najlepiej koreluje z długością życia i samodzielnością.
Wyścig z czasem i kosztami
Wielu ekspertów, w tym badacze z Wielkiej Brytanii, studzi entuzjazm. Problem jest prosty: pieniądze i logistyka. Pozyskanie komórek od wolontariuszy jest trudne i drogie. Czy warto płacić fortunę za terapię, skoro podobny efekt (poprawę dystansu o 50 metrów) można uzyskać darmowym, regularnym treningiem chodzenia?
Warto jednak zauważyć, że technologia masowej produkcji takich komórek idzie do przodu. Być może za kilka lat wizyta w klinice na "biologiczne odświeżenie" będzie tak naturalna, jak dzisiejsza fizjoterapia.
A Ty co o tym sądzisz? Czy gdyby cena była przystępna, zdecydowałbyś się na taką terapię dla siebie lub swoich bliskich, by zyskać kilka lat sprawności? Daj znać w komentarzach!