Kiedy myślimy o neandertalczykach, zazwyczaj wyobrażamy sobie brutalnych łowców walczących o przetrwanie. Jednak znaleziska z hiszpańskiej jaskini Des-Cubierta całkowicie burzą ten obraz, ukazując naszych krewnych jako istoty o zaskakująco złożonej naturze. To, co tam odkryto, nie ma nic wspólnego z gromadzeniem zapasów jedzenia — to wygląda na świadomy, powtarzalny rytuał.

Zagadka ukrytej galerii

Wąski korytarz jaskini skrywał warstwę, która wprawiła archeologów w osłupienie. Zamiast typowych odpadków po obiedzie, badacze znaleźli 35 czaszek dużych zwierząt rogatych. Co w tym dziwnego? Brakowało reszty szkieletów. Ktoś zadbał o to, by do jaskini trafiły same głowy.

Wśród znalezisk zidentyfikowano:

  • 28 czaszek potężnych żubrów i turów,
  • 5 poroży jeleni,
  • 2 czaszki nosorożców włochatych.

To nie był jednorazowy incydent

W mojej pracy z tekstami naukowymi rzadko spotykam tak mocne dowody na ciągłość kulturową u wymarłych gatunków hominidów. Analiza osadów wykazała, że czaszki nie trafiły tam naraz. Neandertalczycy wracali do tej konkretnej jaskini przez setki, a może i tysiące lat, dokładając kolejne trofea do swojej kolekcji.

Dlaczego neandertalczycy znosili czaszki z rogami do jednej jaskini - image 1

To kluczowy moment: to nie był przypadek ani jednorazowa potrzeba. To była tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wyobraźcie sobie grupę, która co kilkanaście lat wraca w to samo mroczne miejsce, by dopełnić pewnego rodzaju obowiązku lub ceremonii.

Dlaczego akurat rogi?

W nauce odrzuca się teorię "spiżarni", ponieważ czaszki z rogami mają bardzo mało mięsa. Przynoszenie ich do głębokiej jaskini było wysiłkiem fizycznym, który nie dawał żadnych korzyści kalorycznych. Pozostaje więc symbolika. Czy rogacze były dla nich bóstwami? A może trofea te miały pokazać siłę myśliwego?

Być może w polskich lasach, tysiące lat temu, działy się podobne rzeczy, których jeszcze nie odkryliśmy. To pokazuje, że nasza wizja "prymitywnego jaskiniowca" jest po prostu błędna.

Czego możemy się od nich nauczyć?

To odkrycie uświadamia nam, że potrzeba tworzenia rytuałów i nadawania znaczenia przedmiotom jest starsza niż sam gatunek Homo sapiens. Neandertalczycy mieli swój "świat wewnętrzny", a my właśnie dostaliśmy do niego bilet w pierwszym rzędzie.

A Wy jak sądzicie? Czy to dowód na istnienie pierwszej religii, czy może po prostu specyficzna, pradawna dekoracja wnętrz? Czekam na Wasze teorie w komentarzach!