Większość z nas na myśl o jedzeniu ziemi czuje instynktowną niechęć, kojarząc to z brudem lub chorobą. Jednak dla milionów ludzi na świecie geofagia to nie tylko nawyk, ale element kultury i sposób na radzenie sobie z codziennymi dolegliwościami.

W londyńskim Somerset House otwarto właśnie Museum of Edible Earth, które pokazuje tę praktykę z zupełnie innej strony. Postanowiłem sprawdzić, czy próbki gleby z różnych zakątków globu to tylko "ciekawostka", czy coś, co moglibyśmy wdrożyć do własnej diety.

Od psychologii do posiłku

Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne klasyfikuje jedzenie ziemi jako zaburzenie odżywiania, o ile nie jest to uzasadnione kulturowo. Ale wystawa stworzona przez artystkę o pseudonimie masharu rzuca wyzwanie tym definicjom.

W kolekcji znajduje się ponad 600 próbek gleby, które są regularnie spożywane w różnych częściach świata. Znajdziemy tam:

Dlaczego niektórzy jedzą ziemię? Niezwykła wystawa w Londynie - image 1

  • Czerwoną ochrę z Afryki Południowej, cenioną jako bogate źródło żelaza.
  • Czarną glinkę nakumatt, stosowaną przez kobiety w Indiach, by łagodzić mdłości w czasie ciąży.
  • Minerały, które pełnią rolę naturalnych suplementów diety.

Smak wykopaliska: moje wrażenia

Dostęp do degustacji jest ograniczony – ze względów bezpieczeństwa tylko dwie próbki mają certyfikaty brytyjskich suplementów żywnościowych. Moje pierwsze podejście to Luvos Healing Earth. Podana w formie przypominającej czekoladową posypkę, w smaku przypomina raczej piasek w źle umytych porach. Zdecydowanie nie jest to przekąska na poprawę humoru.

Zupełnie inaczej wypadła meksykańska ziemia okrzemkowa. Zmielona na jedwabisty, lekko kwaskowaty proszek, niemal przypominała mąkę. Najciekawsze nie było jednak samo jedzenie, ale świadomość, że mam w ustach skamieniałe organizmy wodne sprzed milionów lat.

Czy warto to wypróbować?

Zanim zaczniecie szukać "jadalnej ziemi" w sklepach ogrodniczych pod domem – ostrzegam, to fatalny pomysł. Gleba z podwórka zawiera pasożyty i metale ciężkie. Jeśli jednak szukacie naturalnych rozwiązań na problemy trawienne, warto zwrócić uwagę na przebadane suplementy, takie jak glinka bentonitowa czy właśnie ziemia okrzemkowa (spozywcza!), które bywają używane jako naturalne adsorbent y.

To doświadczenie uświadomiło mi, że nasze nowoczesne przyzwyczajenia żywieniowe to tylko mały wycinek tego, jak od lat radzi sobie ludzkość. A wy, czy bylibyście w stanie zaryzykować spróbowanie jadalnej glinki, gdyby miała przynieść ulgę waszemu żołądkowi?