Większość z nas wierzy, że prawa fizyki są tak uniwersalne jak tabliczka mnożenia. Zakładamy, że jeśli jutro na błoniach pod Krakowem wyląduje statek z Proxima Centauri, ich naukowcy będą używać tych samych wzorów co my, tylko zapisanych innymi symbolami. W mojej pracy naukowej zacząłem jednak dostrzegać coś niepokojącego: fizyka może nie być oknem na wszechświat, lecz lustrem, w którym odbija się specyfika ludzkiego mózgu.

To zmienia wszystko. Jeśli nasze teorie zależą od biologii, to spotkanie z obcą cywilizacją nie będzie wymianą wzorów, ale zderzeniem dwóch niekompatybilnych rzeczywistości. Czy nauka jest odkryciem, czy może tylko bardzo użytecznym ludzkim wynalazkiem?

Pułapka ludzkiego czasu i przyczyny

Jako fizyk pracujący przy danych z Wielkiego Zderzacza Hadronów w CERN, przez lata myślałem, że odkrywamy fundamenty bytu. Jednak rozmowy z filozofami uświadomiły mi, że nasza fizyka jest "skrojona" pod nasz sposób postrzegania. Weźmy na warsztat czas:

  • Liniowość: Wierzymy, że teraźniejszość generuje przyszłość, a przyczyna zawsze poprzedza skutek.
  • Wygoda matematyczna: Budujemy modele, które po prostu dają się wyliczyć na papierze, ignorując aspekty, które nie pasują do schematu.
  • Wybiórczość: Przewidując lot komety, decydujemy, co jest ważne (grawitacja), a co nie (kształt lodu), tworząc przybliżenie, a nie pełny obraz.

Wyobraźmy sobie obcych, którzy postrzegają czas nie jako rzekę, ale jako mapę. Dla nich "przyszłość" już tam jest. Ich fizyka nie znałaby pojęcia "przyczyny". To, co my nazywamy paradoksem w mechanice kwantowej, dla nich mogłoby być oczywistą strukturą rzeczywistości.

Dlaczego obcy naukowcy mogliby kompletnie nie rozumieć naszej fizyki - image 1

Czy prawda musi być tylko jedna?

W Polsce, jak i w całej zachodniej nauce, panuje kult "teorii wszystkiego". Wierzymy, że gdy dwie teorie się wykluczają, jedna musi trafić do kosza. Ale to tylko nasze przyzwyczajenie, a nie logiczny mus.

Spójrzmy na prognozowanie pogody. Meteorolodzy używają wielu modeli jednocześnie. Nikt nie pyta, który jest "prawdziwy" – używa się tego, który akurat najlepiej działa. Obcy mogliby posiadać dziesiątki sprzecznych, ale działających opisów świata i wcale nie czuć potrzeby ich jednoczenia. Dla nich nasza pogoń za jedną "Prawdą" mogłaby wyglądać jak próba opisania całego świata za pomocą tylko jednego koloru.

Technologia bez nauki: Scenariusz "na wyczucie"

A co, jeśli obcy latają między gwiazdami, ale nie mają pojęcia o grawitacji? Brzmi to absurdalnie, ale przypomnijmy sobie naszą historię:
– Budowaliśmy katedry, zanim Newton wymyślił rachunek różniczkowy.
– Produkowaliśmy stal i szkło na wieki przed zrozumieniem chemii atomowej.

Możliwe, że inna inteligencja stawia na metodę prób i błędów trwającą miliony lat. Mogliby zbudować tunel czasoprzestrzenny tak, jak my budujemy ognisko – wiemy, jak dorzucić drewna, by płonęło, ale nie każdy z nas rozumie termodynamikę spalania.

Dlaczego to dobra wiadomość?

Gdy zdamy sobie sprawę, że fizyka to tylko zestaw ludzkich narzędzi, zyskujemy niesamowitą wolność. Nie jesteśmy uwięzieni w "jedynym słusznym" opisie świata. Przyznanie, że nasze teorie mogą być tylko jedną z wielu opcji, nie osłabia nauki. Wręcz przeciwnie – pozwala nam szukać zupełnie nowych drzwi tam, gdzie do tej pory widzieliśmy tylko ścianę.

A Ty jak sądzisz? Czy prawa fizyki istniałyby, gdyby we wszechświecie nie było nikogo, kto mógłby je nazwać? Daj znać w komentarzu, czy wierzysz w jedną obiektywną prawdę, czy raczej w wiele "ludzkich" prawd!