Wyobraź sobie rutynową kontrolę drogową w deszczowy wtorek. Policjant prosi o dokumenty, a potem, ku zaskoczeniu wszystkich, wyciąga alkomat i kieruje go w stronę osoby siedzącej obok kierowcy. To nie pomyłka ani nadgorliwość funkcjonariusza. Od 3 marca w polskim prawie drogowym zachodzi zmiana, która wywraca do góry nogami to, co wiedzieliśmy o odpowiedzialności pasażerów.

W swojej pracy widziałem wiele nowelizacji przepisów, ale ta uderza w konkretny punkt: bezpieczeństwo młodych stażem uczestników ruchu. Jeśli myślałeś, że jako pasażer możesz legalnie „świętować”, gdy ktoś inny prowadzi, to od marca mamy istotny wyjątek od tej reguły. Zmiana dotyczy tysięcy rodzin i nowych kierowców, którzy dopiero co odebrali dokument.

Rewolucja dla 17-latków. Prawo jazdy wcześniej, ale z „cieniem”

Najgłośniejszą zmianą jest obniżenie wieku uprawniającego do uzyskania prawa jazdy kategorii B do 17 lat. To szansa dla młodzieży, by szybciej zyskać mobilność, ale ustawodawca postawił twardy warunek: taki kierowca nie może jeździć sam. Do chwili osiągnięcia pełnoletności (lub przez pierwsze pół roku) musi mu towarzyszyć doświadczony opiekun.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Ten opiekun, siedzący na fotelu pasażera, przestaje być zwykłym „widzem”. Staje się on prawnym gwarantem bezpieczeństwa, co niesie ze sobą surowe wymagania:

  • Wiek: Minimum 25 lat.
  • Doświadczenie: Posiadanie prawa jazdy kat. B od co najmniej 5 lat.
  • Czysta karta: Brak zakazów prowadzenia pojazdów w ciągu ostatnich 5 lat.
  • Absolutna trzeźwość: To właśnie ten punkt daje policji prawo do kontroli pasażera.

Dlaczego od 3 marca policja sprawdzi alkomatem osobę na fotelu pasażera - image 1

Dlaczego pasażer musi dmuchać w alkomat?

Wielu kierowców w Polsce pyta: „Skoro on nie trzyma kierownicy, to dlaczego nie może mieć promili?”. Logika przepisów jest jednak bezlitosna, ale sensowna. Opiekun ma być aktywnym wsparciem i mentorem. Ma reagować w trudnych sytuacjach, podpowiadać i zachować zimną krew, gdy 17-latek wpadnie w panikę na skrzyżowaniu w centrum Warszawy czy Krakowa.

Opiekun jest traktowany niemal jak kierowca pod względem limitów. W Polsce dopuszczalna norma to poniżej 0,2 promila. Jeśli alkomat pokaże więcej, 17-latek traci prawo do kontynuowania jazdy w tym składzie, a konsekwencje mogą być dotkliwe dla obu stron. Bycie pod wpływem alkoholu wyklucza pasażera z roli „opiekuna”, co czyni jazdę 17-latka nielegalną.

Co jeszcze zmienia się w marcu? To musisz wiedzieć

Nowe przepisy to nie tylko kwestia młodych kierowców. To cały pakiet zmian, który ma „wyczyścić” polskie drogi z niebezpiecznych zachowań. Zwróciłem uwagę na kilka kluczowych punktów:

  • Utrata prawka poza miastem: Przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym skończy się zatrzymaniem dokumentu na 3 miesiące (wcześniej dotyczyło to głównie miast).
  • Konfiskata auta: Przyłapanie na prowadzeniu z wynikiem powyżej 1,5 promila daje służbom prawo do zabrania samochodu.
  • Surowsze recydywy: Ignorowanie zakazów sądowych może prowadzić nawet do dożywotniego odebrania uprawnień.

Praktyczna rada: Jak uniknąć problemów po 3 marca?

Mamy w Polsce nawyk traktowania pasażera jako osoby „poza systemem”. Od marca to zgubne podejście. Jeśli Twoje dziecko właśnie zdało egzamin w wieku 17 lat i chcesz mu towarzyszyć w pierwszej trasie nad morze czy w góry, musisz być tak samo gotowy do drogi jak on. Moja rada? Traktuj swoją obecność na fotelu pasażera jako służbę. Alkomat w rękach policjanta wycelowany w Ciebie to nie atak, to weryfikacja czy jesteś w stanie chronić młodego kierowcę.

A Ty co o tym sądzisz? Czy uważasz, że sprawdzanie trzeźwości pasażera-opiekuna to dobry krok w stronę bezpieczeństwa, czy może kolejna metoda na utrudnianie życia obywatelom?