Przez dziesięciolecia uczono nas, że wikingowie przybyli na Islandię pod koniec IX wieku i niemal natychmiast obrócili tę zieloną wyspę w ruinę. Najnowsze badania genetyczne osadów z jeziora w centrum Reykjavíku rzucają jednak zupełnie nowe światło na te wydarzenia. Okazuje się, że podręczniki historii będą wymagały solidnej korekty.

Ślady ukryte pod wulkanicznym pyłem

Kluczem do zagadki okazały się warstwy popiołu z erupcji wulkanu w 877 roku. Do tej pory archeolodzy uważali, że wszystko, co znajduje się pod tą warstwą, to "czysta" natura bez śladu człowieka. Jednak analiza tzw. środowiskowego DNA (eDNA) wykazała coś innego.

Naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze odkryli ślady ludzkiej obecności już około 810 roku. To niemal 70 lat wcześniej niż oficjalnie uznawany termin zasiedlenia wyspy! Skąd ta pewność? W próbkach znaleziono związki chemiczne pochodzące ze spalania biomasy oraz wirusy nierozerwalnie związane z prymitywnymi systemami kanalizacji.

  • Znalezienie śladów spalania drewna przed 877 rokiem.
  • Obecność markerów biologicznych typowych dla ludzkich osad.
  • Dowody na uprawę jęczmienia, który służył prawdopodobnie do warzenia piwa.

Dlaczego pierwsi osadnicy na Islandii wcale nie zniszczyli lasów - image 1

Wikingowie wcale nie byli "ekologiczną katastrofą"

Często słyszymy, że pierwsi osadnicy masowo wycinali lasy, doprowadzając wyspę do ekologicznej zapaści. Jednak dane DNA pokazują coś odwrotnego: po przybyciu ludzi liczba drzew brzozowych i wierzb... wzrosła. Wygląda na to, że pierwsi Islandczycy dbali o swoje zasoby, chroniąc lasy przed zwierzętami hodowlanymi, aby mieć stały dostęp do drewna i paliwa.

"To gwóźdź do trumny starej teorii o wikingu-niszczycielu" – komentują eksperci. Prawdziwe problemy z bioróżnorodnością zaczęły się dopiero po roku 1200, ale nie z winy ludzi, lecz przez gwałtowne ochłodzenie klimatu, zwane Małą Epoką Lodowową.

Co to oznacza dla nas dzisiaj?

To odkrycie uczy nas, że nasza interpretacja historii często opiera się na uproszczeniach. Jeśli planujesz podróż na Islandię, spójrz na tamtejsze krajobrazy nie jak na ofiarę ludzkiej ekspansji, ale jak na teren, który przez stulecia był mądrze zarządzany przez ludzi żyjących w ekstremalnych warunkach.

Moja mała rada: Jeśli kiedykolwiek będziesz w Reykjavíku nad jeziorem Tjörnin, pomyśl o tym, że pod Twoimi stopami znajdują się dowody na ponad tysiącletnią historię, która właśnie jest pisana na nowo dzięki technologii rodem z filmów science-fiction.

A jak Wy podchodzicie do takich rewelacji? Czy wierzycie, że nauka jest w stanie ostatecznie rozstrzygnąć spory historyczne, czy DNA to tylko kolejna poszlaka w wielkim śledztwie? Dajcie znać w komentarzach!