Wszyscy przyzwyczailiśmy się do angielskiej aury, w której parasol traktuje się jak stały element garderoby. Jednak w tym roku meteorolodzy ostrzegają: El Niño wraca i może być wyjątkowo silne. Choć zjawisko to rodzi się tysiące kilometrów dalej, na tropikalnym Pacyfiku, jego wpływ na brytyjską zimę jest jak rzut kostką, którego wynik poznamy dopiero w trakcie rozgrywki.

Wielki pacyficzny chaos

El Niño to naturalna faza klimatyczna, w której osłabiają się wiatry pasatowe. Ciepła woda, która zazwyczaj gromadzi się przy wybrzeżach Azji, wraca w stronę Ameryki, podgrzewając atmosferę. Nick Dunstone z Met Office porównuje to zjawisko do „wymachiwania wielkim kijem” w atmosferze. Koniec tego kija uderza w inne części globu – w tym w Europę – wywołując sprzężenia zwrotne, których naukowcy nie potrafią jeszcze w pełni odczytać.

Dlaczego tak trudno o prognozę? W przeciwieństwie do USA, gdzie skutki El Niño są dość przewidywalne, brytyjska pogoda zależy od wielu nakładających się czynników:

  • Zmienność prądu strumieniowego: Każde „zgięcie” strumienia powietrza zmienia trasę sztormów.
  • Wpływ Atlantyku: Północny Atlantyk działa jak filtr, który może całkowicie wygasić efekty zjawisk pacyficznych.
  • Ruchy w stratosferze: Zmiany w wirze polarnym regulują dostęp arktycznego powietrza do Europy.

Dlaczego pogoda w Wielkiej Brytanii staje się nieprzewidywalna przez zjawisko El Niño - image 1

Scenariusze na brytyjską zimę: mokry początek, mroźny koniec?

Statystki historyczne pokazują dwa zupełnie różne oblicza zimy podczas El Niño. Pierwsze to wilgotna i wietrzna jesień. Pamiętacie grudzień 2015 roku? Wtedy „super El Niño” przyniosło rekordowe opady, które doprowadziły do powodzi, odcięcia prądu w wielu hrabstwach i strat rzędu 1,6 miliarda funtów. To efekt niskiego ciśnienia, które kieruje sztormy prosto nad Wyspy.

Drugi scenariusz to późna zima z mrozami. Jeśli wir polarny osłabnie i „wypuści” arktyczne powietrze, Wielką Brytanię może czekać powtórka z roku 2010, kiedy to południowa Anglia pokryła się 40-centymetrową warstwą śniegu. Problem w tym, że te dwa wpływy – cieplejszy troposferyczny i chłodniejszy stratosferyczny – mogą się w tym roku po prostu znieść.

Jak przygotować się na niepewność?

Eksperci z Oksfordu są zgodni: czas przestać liczyć na to, że „jakoś to będzie”. Klimat się zmienia, a El Niño jedynie podkręca skalę tych ekstremów. Jeśli mieszkacie w Wielkiej Brytanii, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii:

  • Ubezpieczenie domu: Sprawdźcie, czy wasza polisa chroni przed skutkami powodzi (szczególnie jeśli mieszkacie blisko rzek).
  • Ogrzewanie: Przy rosnących kosztach energii, warto uszczelnić okna zanim nadejdą pierwsze przymrozki.
  • Zapasy: Nigdy nie zaszkodzi mieć w domu podstawowy zestaw na wypadek 24-godzinnych przerw w dostawie prądu.

Meteorologia to nie matematyka, gdzie dwa plus dwa zawsze daje cztery. To oceaniczna gra, w której jeden stopień różnicy temperatury wody zmienia losy milionów mieszkańców. A jak Wy wspominacie ekstremalne brytyjskie zimy – wolicie deszczowe wichury czy paraliżujący śnieg? Dajcie znać w komentarzach.