Otrzymujesz telefon z banku, od operatora sieci komórkowej albo nawet od rzekomego policjanta. Głos w słuchawce brzmi profesjonalnie, zna Twoje imię i informuje o pilnym zagrożeniu Twoich oszczędności. To nie jest przypadek, lecz efekt pracy profesjonalnie zorganizowanych „skambučių fabrikas”, czyli fabryk połączeń, które właśnie zostały rozbite podczas spektakularnej międzynarodowej operacji.
W moich analizach bezpieczeństwa cyfrowego rzadko spotykam tak ogromną skalę: ukraińskie i bałtyckie służby uderzyły w sieć centrów operacyjnych w Dnieprze, Kijowie i Iwano-Frankiwsku. Zatrzymano 12 obywateli Łotwy, którzy każdego dnia, siedząc w nowoczesnych biurach, „polowali” na pieniądze mieszkańców naszego regionu. To nie byli amatorzy, to był świetnie naoliwiony biznes.
Jak wyglądał scenariusz ataku?
W tych centrach nikt nie improwizuje. Każdy pracownik ma przed sobą gotowy skrypt, który działa na emocjach jak precyzyjne narzędzie. Zauważyłem, że oszuści najczęściej korzystają z trzech sprawdzonych ról:

- Pracownik banku: informuje, że ktoś właśnie próbuje wypłacić Twoje środki i musisz je natychmiast przelać na „bezpieczne konto”.
- Konsultant GSM: twierdzi, że Twoja karta SIM traci ważność i musisz podać kod, aby uniknąć odłączenia od sieci.
- Policjant: prosi o współpracę w schwytaniu nieuczciwego pracownika banku, co często kończy się przekazaniem gotówki „kurierowi”.
Pułapka „zdalnego pulpitu”
Ale muszę Was ostrzec przed czymś jeszcze bardziej wyrafinowanym. Największym zagrożeniem nie jest sama rozmowa, ale moment, w którym oszust prosi o zainstalowanie aplikacji. Używają programów takich jak AnyDesk lub HopToDesk. W świecie IT to przydatne narzędzia, ale w rękach złodzieja działają jak wytrych do Twojego domu.
Kiedy instalujesz taką aplikację, dajesz intruzowi pełną kontrolę nad swoim telefonem lub komputerem. On widzi to, co Ty: Twoje loginy, kody SMS, stan konta. Wiele osób, z którymi rozmawiałem, do ostatniej chwili wierzyło, że „specjalista” po prostu pomaga im skonfigurować zabezpieczenia. W rzeczywistości w tym samym czasie ich konto było czyszczone do zera.
Zasada 30 sekund: Jak nie dać się okraść?
Zamiast panikować, zastosuj prostą metodę, którą zawsze polecam swoim znajomym. Jeśli usłyszysz o „ataku na konto” lub „tajnej akcji policji”:
- Rozłącz się natychmiast. Bez słowa wyjaśnienia.
- Odczekaj 30 sekund. To czas, w którym adrenalina opada, a włącza się logiczne myślenie.
- Zadzwoń bezpośrednio na oficjalną infolinię swojego banku lub pójdź do oddziału.
Pamiętaj, prawdziwy policjant nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy, a bank nigdy nie każe Ci instalować dodatkowego oprogramowania do „ratowania” środków. Ta międzynarodowa operacja w Ukrainie to sukces, ale na miejsce rozbitych grup już powstają kolejne. Czy zdarzyło Wam się kiedyś odebrać taki „podejrzany” telefon z ofertą inwestycji lub ostrzeżeniem z banku?