Wyobraź sobie zwierzę, któremu drastycznie wydłużono życie, włożono do kieszeni całą wiedzę świata i – dla pewności – uświadomiono mu, że kiedyś umrze. Co otrzymasz? Zdezorientowaną, pełną lęku istotę. Michael Bond w swojej nowej książce Animate sugeruje, że właśnie w tym punkcie utknęliśmy jako ludzie.

My, dumni właściciele smartfonów, często zapominamy, że nie jesteśmy „poza” naturą. Jesteśmy jej częścią, ale rozpaczliwie próbujemy o tym nie pamiętać. Jeśli kiedykolwiek czułeś dziwny niepokój, patrząc w oczy psu lub obserwując ptaki w parku, ta lektura jest dla Ciebie obowiązkowa.

Od bóstw do mięsa na obiad

W czasach paleolitu granica między człowiekiem a zwierzęciem nie istniała. Dowody znajdziemy w jaskiniach, takich jak Lascaux czy Rouffignac. Tamtejsze malowidła nie są zwykłą „sztuką”. To wizerunki istot, z którymi dzieliliśmy każdy dzień. Zwierzęta w tamtym czasie nie były przedmiotami – były nami.

Jednak w neolicie coś się złamało. Zaczęliśmy patrzeć na zwierzęta jak na zasoby. Zamiast współpracować, zaczęliśmy je ogradzać, hodować i wykorzystywać. Jak zauważa Bond, to wtedy w naszej psychice pojawiła się sztuczna granica.

Dlaczego przestałeś czuć się zwierzęciem? Ta książka zmienia wszystko - image 1

Dlaczego tak bardzo boimy się przyznać do bycia ssakami?

  • Lęk przed śmiercią: Według teorii Ernesta Beckera, stworzyliśmy „wyjątkowość człowieka”, aby uciec od faktu, że zwierzęta po prostu umierają, a my nie potrafimy się z tym pogodzić.
  • Mechanizmy obronne: Dzisiaj unikamy kontaktu z mięsem, kupując je w sterylnie zapakowanych tackach w supermarkecie. To nasza jedyna metoda, by nie czuć wyrzutów sumienia.
  • Mit zwycięzcy: Wmawiamy sobie, że jesteśmy „lepsi”, by uzasadnić nasz styl życia.

Bond bezlitośnie punktuje nasze hipokryzje. Nawet jeśli uważasz się za miłośnika zwierząt, ta książka sprawi, że przejrzysz na oczy przy kolejnym obiedzie. To nie jest kolejna książka o naturze, to psychologiczny autopsja naszego gatunku.

Jak przestać uciekać od natury?

Książka Bonda nie przynosi łatwych pocieszeń. Nie da się wrócić do epoki kamienia łupanego, ale można zmienić codzienną uważność. Zamiast patrzeć na świat przez pryzmat swojej „wyjątkowości”, zacznij zauważać te drobne punkty styku, które wciąż mamy z innymi stworzeniami.

Zwróć uwagę, jak zwierzęta domowe reagują na twój nastrój lub jak ptaki adaptują się do życia w mieście. To nie są "programy", to formy świadomości, które odrzuciliśmy jako "gorsze".

Czy naprawdę uważasz, że nasza izolacja od reszty świata natury przyniosła nam szczęście, czy raczej wpędziła nas w egzystencjalną pułapkę? Podziel się swoją opinią w komentarzach poniżej.