Kiedy temperatura za oknem gwałtownie spada, a wilgotność powietrza rośnie, wielu z nas zaczyna narzekać na specyficzne łamanie w stawach. To nie jest tylko wymówka, by zostać pod kocem – to biologia, która w Polsce, przy naszych szarych i wilgotnych zimach, daje się we znaki szczególnie mocno. Okazuje się, że to, co nazywamy zimnem w kościach, ma swoje konkretne źródło w fizjologii.

Twoje kości nie czują temperatury, ale czują coś innego

Z punktu widzenia ewolucji, wyposażenie kości w receptory zimna byłoby stratą energii. Są one ukryte pod warstwami mięśni i tłuszczu, więc nie muszą wiedzieć, czy na zewnątrz jest mróz. Jednak mają pewną "ukrytą funkcję".

  • Okostna jako sieć rybacka: Zewnętrzna warstwa kości jest otoczona siatką neuronów. Nie reagują one na chłód bezpośrednio, ale na odkształcenia i ciśnienie.
  • Gęstniejący "smar": Maź stawowa w naszych kolanach czy biodrach przy niskich temperaturach gęstnieje. Działa to jak olej w silniku starego samochodu przy -20 stopniach – wszystko zaczyna chodzić ciężej.
  • Skurcz tkanek: Ścięgna i więzadła pod wpływem zimna stają się sztywniejsze. To zmusza mięśnie do większego wysiłku, co mózg interpretuje jako ból "głęboko w środku".

Dlaczego przy dużej wilgotności czujemy zimno w kościach - image 1

Dlaczego w Polsce zimno odczuwamy mocniej?

Zauważyliście, że -5 stopni w słoneczny dzień w góra jest znośne, ale +2 stopnie w wilgotnej Warszawie czy Gdańsku przeszywają do szpiku kości? Woda przewodzi ciepło niemal 70 razy szybciej niż powietrze. Wilgoć wnika w nasze ubrania i dosłownie wysysa z nas energię cieplną.

Warto też zwrócić uwagę na brak słońca. W grudniu w Polsce mamy drastycznie mało godzin słonecznych, co prowadzi do niedoborów witaminy D. Badania pokazują, że osoby z niskim poziomem "witaminy słońca" są znacznie bardziej wrażliwe na ból mięśniowo-szkieletowy. To dlatego zimowa chandra idzie w parze z fizycznym dyskomfortem.

Sprawdzony patent na "kostne" zimno

Jeśli czujesz, że sztywnieją Ci stawy, sama herbata nie pomoże. Oto co realnie zmienia postać rzeczy:

  1. Ubieraj się warstwowo, ale nie za ciasno – uwięzione powietrze to najlepszy izolator.
  2. Zwiększ kaloryczność posiłków w bardzo mroźne dni – Twój organizm potrzebuje paliwa do produkcji ciepła (termogenezy).
  3. Ruszaj się nawet w domu. Ruch rozgrzewa maź stawową, przywracając jej płynność.

Być może to właśnie brak witaminy D sprawia, że ta zima wydaje Ci się gorsza niż poprzednie? A Wy jak radzicie sobie z tym przeszywającym uczuciem chłodu – macie swoje sprawdzone sposoby na rozgrzanie "od środka"?