Remontując ogród, zazwyczaj spodziewamy się znaleźć zardzewiałe narzędzia lub stare doniczki ukryte w zaroślach. Jednak pewne małżeństwo z historycznej dzielnicy Carrollton odkryło coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak tania dekoracja z marketu budowlanego. Dopiero gdy zaczęli czytać napisy po łacinie, poczuli dreszcz na plecach.
To, co wzięli za zwykły kamień, okazało się przedmiotem poszukiwanym przez międzynarodowe służby od dekad. Warto sprawdzić swoje podwórko dwa razy, bo granica między "starociem" a skarbem narodowym bywa zaskakująco cienka.
"Duchom zmarłych" – napis, który zmienił wszystko
Daniella Santoro i jej mąż Aaron Lopez nie zignorowali przeczucia. Jako antropolog, Daniella od razu zauważyła wyryte słowa Dis Manibus. W wolnym tłumaczeniu oznacza to dedykację dla "duchów zmarłych" – standardowy początek rzymskich tablic nagrobnych sprzed dwóch tysięcy lat.
Po konsultacji z ekspertami z Tulane University okazało się, że to nie jest replika. To autentyczny nagrobek rzymskiego żołnierza imieniem Sextus Congenius Verus. Mężczyzna zmarł w wieku 42 lat, po ponad dwóch dekadach wiernej służby w legionach. Zastanawiające jest jednak to, jak pamiątka po żołnierzu z Tracji trafiła z Europy na amerykańskie południe.
- Obiekt ma blisko 1900 lat.
- Upamiętnia żołnierza, który służył 22 lata w armii.
- Został odnaleziony w gęstych zaroślach przy starym domu.

Tajemnicza podróż przez ocean i wojnę
Zagadka wyjaśniła się, gdy badacze przeszukali archiwa Narodowego Muzeum Archeologicznego w Civitavecchia we Włoszech. Okazało się, że kamień figurował tam jako "zaginiony" od czasu alianckich bombardowań w 1944 roku. W chaosie II wojny światowej wiele artefaktów zostało rozgrabionych lub po prostu wywiezionych jako pamiątki.
Poprzednia właścicielka domu przyznała, że kamień należał do jej dziadka, który stacjonował we Włoszech jako żołnierz. Przez lata rodzina traktowała go jak zwykłą ozdobę szafki, a później... położyli go w ogrodzie podczas sadzenia drzewa, nie mając pojęcia, że dotykają bezcennej relikwii.
Jak rozpoznać skarb we własnym otoczeniu?
Historia Sextusa uczy nas, że nie wszystko, co wygląda na "stary grat", nim jest. W mojej praktyce często widzę, jak ludzie pozbywają się przedmiotów, które mają ogromną wartość historyczną tylko dlatego, że nie pasują do nowoczesnego wnętrza. Na co warto zwrócić uwagę?
- Nietypowe inskrypcje: Nawet jeśli nie znasz języka, litery kute w kamieniu to sygnał alarmowy.
- Materiał: Prawdziwy marmur starzeje się inaczej niż współczesny beton.
- Kontekst historyczny: Jeśli Twój dom ma ponad 100 lat, ziemia wokół niego może skrywać warstwy historii.
A teraz najciekawszy etap tej historii: Zespół ds. Przestępstw Przeciwko Sztuce FBI koordynuje powrót nagrobka do Włoch. Po 80 latach tułaczki Sextus Congenius Verus w końcu "wróci" do domu, do muzeum, z którego zniknął w ogniu wojny.
Czy zdarzyło Wam się kiedyś znaleźć w ogrodzie lub na strychu coś, co wyglądało na bardzo stare? A może trzymacie w domu "pamiątkę po dziadku", której pochodzenia nikt nie jest pewien?