Ponad pół tony kosmicznej technologii właśnie kończy swoją podróż i zmierza prosto w kierunku ziemskiej atmosfery. Choć brzmi to jak scenariusz filmu science-fiction, dla inżynierów z NASA to zaplanowany finał misji, która trwała blisko 14 lat. Warto wiedzieć, co dokładnie stanie się z satelitą Van Allen Probe A, gdy zacnie płonąć nad naszymi głowami.

Koniec misji, która zmieniła nasze spojrzenie na kosmos

Sonda wystartowała w 2012 roku z prostym zadaniem: miała przetrwać dwa lata w ekstremalnie trudnych warunkach pasów radiacyjnych Ziemi. Ku zaskoczeniu wszystkich, sprzęt okazał się tak wytrzymały, że służył nam siedem razy dłużej niż planowano. To dzięki niemu rozumiemy dziś, dlaczego nasze telefony i nawigacja GPS czasem wariują podczas burz słonecznych.

Co się stanie podczas wejścia w atmosferę?

Moment powrotu satelity to prawdziwy pokaz sił fizyki. Oto jak będzie wyglądał ten proces:

  • Ekstremalna temperatura: Podczas wchodzenia w gęste warstwy atmosfery tarcie zamieni satelitę w kulę ognia.
  • Deintegracja: Większość z 590 kilogramów masy po prostu wyparuje lub rozpadnie się na drobne pyły.
  • Szczątki: Tylko nieliczne, najbardziej odporne elementy konstrukcji mogą dotrzeć do powierzchni planety.

Dlaczego satelita NASA o wadze 590 kilogramów spadnie wkrótce na Ziemię - image 1

Czy musimy się obawiać spadających odłamków?

Wielu moich znajomych pyta, czy powinniśmy częściej spoglądać w niebo z niepokojem. NASA uspokaja: ryzyko, że komukolwiek stanie się krzywda, jest marginalne. Statystycznie wynosi ono około 1 do 4200. Pamiętajmy, że ponad 70% naszej planety to oceany, a duża część lądów to tereny niezamieszkane.

W praktyce oznacza to, że prawdopodobieństwo trafienia przez fragment satelity jest znacznie niższe niż wygrana w kumulacji lotka lub uderzenie pioruna podczas spaceru po Tatrach. Szczątki najprawdopodobniej spoczną na dnie któregoś z oceanów, z dala od cywilizacji.

Dlaczego ta misja była tak ważna dla Twojego smartfona?

Może się wydawać, że badanie pasów radiacyjnych to czysta nauka, ale ma ona realny wpływ na nasze życie w Polsce. Dane z Van Allen Probe A pozwoliły stworzyć systemy ochronne dla satelitów telekomunikacyjnych. Bez tej wiedzy, silna flara słoneczna mogłaby odciąć nas od bankowości elektronicznej, internetu czy telewizji na wiele dni.

Przyznam szczerze, że zawsze czuję pewien smutek, gdy tak zasłużone maszyny kończą swój żywot. Z drugiej strony, ich "śmierć" w atmosferze jest konieczna, by nie zaśmiecać orbity i robić miejsce dla nowych technologii.

A Wy co sądzicie o takim zakończeniu misji po 14 latach pracy? Czy Waszym zdaniem badania kosmiczne są warte ryzyka związanego z "kosmicznymi śmieciami"? Dajcie znać w komentarzach!