Stojąc w kolejce do kasy z naręczem kolorowych pudełek pełnych witaminy C i multiwitamin, byłam gotowa wydać fortunę na „wsparcie odporności”. Wtedy poczułam dotknięcie na ramieniu. To, co powiedział mi starszy pracownik apteki, zmieniło moje podejście do portfela i zdrowia na zawsze.
Zerknął na moje zakupy, potem na siatkę z warzywami i zapytał wprost: „Po co to pani, skoro ma pani w torbie imbir i cytrynę?”. Zamiast nabić na kasę drogie preparaty, na odwrocie paragonu zapisał mi przepis, który w środowisku medycznym nazywa się po prostu „bombą witaminową”. W Polsce połowę tych składników pewnie masz już w kuchni.
Sekret tkwi w przyprawie, którą zwykle pomijasz
Okazuje się, że większość z nas popełnia ten sam błąd: łączymy cytrynę z imbirem, ale zapominamy o katalizatorze. Prawdziwa moc zaczyna się tam, gdzie pojawia się szczypta czarnego pieprzu.
Oto dlaczego to połączenie bije na głowę gotowe kapsułki:
- Imbir i kurkuma: To naturalne potęgi przeciwzapalne, ale kurkuma bez pomocy jest niemal niewchłanialna.
- Czarny pieprz: Zawarta w nim piperyna zwiększa przyswajalność kurkuminy o ponad 2000%!
- Cytryna: Dostarcza witaminy C w najbardziej naturalnej, nieprzetworzonej formie.
Przepis zapisany na paragonie
W mojej praktyce domowej stosuję to od trzech sezonów. Przygotowanie zajmuje 5 minut i kosztuje grosze w porównaniu do aptecznych specyfików. Potrzebujesz około 4 cm świeżego imbiru i 4 cm korzenia kurkumy. Obierz je i zetrzyj na drobnej tarce. Dodaj sok z jednej cytryny i – co najważniejsze – solidną dawkę mielonego pieprzu.

Ale uwaga: Jeśli mikstura jest dla Ciebie zbyt ostra, ratunkiem jest łyżka miodu gryczanego lub lipowego. Nie tylko złagodzi smak, ale dodatkowo zadba o Twoje gardło podczas jesiennych chłodów.
Jak pić, żeby naprawdę działało?
Wielu moich znajomych popełnia błąd, zalewając tę mieszankę wrzątkiem. Wysoka temperatura zabija to, co najcenniejsze. Najlepiej wymieszać „bombę” z letnią wodą lub świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy (który świetnie maskuje gorycz kurkumy).
Bywa jednak sytuacja, w której trzeba zachować ostrożność:
- Osoby przyjmujące leki przeciwzakrzepowe powinny skonsultować się z lekarzem (imbir naturalnie rozrzedza krew).
- Przy problemach z woreczkiem żółciowym tak silne przyprawy mogą być zbyt drażniące.
Moja rada na przechowywanie
Nie rób zapasów na cały miesiąc. Taka domowa mikstura wytrzymuje w lodówce, w szczelnie zamkniętym słoiczku, około 2-3 dni. Potem traci swój „pazur”. Ja przygotowuję małą porcję co drugi wieczór – to stał się mój rytuał, który chroni mnie lepiej niż jakikolwiek suplement w plastikowym opakowaniu.
Zamiast zostawiać 100 czy 150 złotych w aptece, następnym razem zajrzyj na dział warzywny. Efekty mogą Cię zaskoczyć szybciej, niż myślisz. A Wy macie swoje sprawdzone, babcine metody na przetrwanie sezonu infekcji bez wydawania fortuny?