W lutym 2025 roku mieszkańcy Europy, w tym wielu obserwatorów w Polsce, przecierali oczy ze zdumienia, widząc na niebie płonące kule ognia. Część szczątków rakiety Falcon 9 spadła nawet za jednym z magazynów w naszym kraju. Choć widowisko było spektakularne, naukowcy właśnie odkryli jego mroczne kulisy, które dotyczą nas wszystkich.
Metalowa chmura nad naszymi głowami
Większość z nas żyje w przekonaniu, że kosmiczne śmieci po prostu "spalają się" w atmosferze i znikają bez śladu. To błąd. Specjaliści z Instytutu Fizyki Atmosfery im. Leibniza w Niemczech, używając zaawansowanych laserów (lidarów), wykryli coś niepokojącego zaledwie 20 godzin po deorbitacji rakiety SpaceX.
W górnych warstwach atmosfery odnotowano 10-krotny wzrost poziomu litu. Ten metal, wraz z ogromnymi ilościami aluminium, nie wyparował w próżnię – zamienił się w mikroskopijny, toksyczny pył, który dryfuje tysiące kilometrów od miejsca upadku.
Co właściwie trafia do naszych płuc i atmosfery?
- Tlenek glinu: Reaguje z chlorem, co prowadzi do niszczenia warstwy ozonowej.
- Lit: Kluczowy składnik obudów rakiet, który teraz nasyca wysokie warstwy nieba.
- Sadza i czarny węgiel: Mogą wpływać na tworzenie się sztucznych chmur zatrzymujących ciepło.
Powrót dziury ozonowej?
Przez lata cieszyliśmy się, że dziura ozonowa nad półkulą południową się kurczy. Niestety, naukowcy tacy jak Eloise Marais z University College London ostrzegają: kosmiczny wyścig Elona Muska i Amazona może zaprzepaścić ten postęp. Szacuje się, że rocznie do atmosfery trafia już 1000 ton tlenku glinu, a ta liczba wzrośnie 50-krotnie w ciągu dekady.

W mojej praktyce rzadko spotykam się z tak nagłym przesunięciem paradygmatu – zanieczyszczenie górnej atmosfery przestało być pochodzenia naturalnego (meteoryty), a stało się problemem czysto ludzkim. To tak, jakbyśmy zamiast sprzątać podwórko, palili śmieci w kominku, licząc na to, że dym po prostu zniknie.
Dlaczego powinno Cię to obchodzić?
Cieńsza warstwa ozonowa to nie tylko statystyki. To konkretne ryzyko dla Twojego zdrowia, w tym większa ekspozycja na promienie UV, które są główną przyczyną nowotworów skóry. Dodatkowo, te metaliczne cząstki sprzyjają powstawaniu chmur typu cirrus, które działają jak koc, dodatkowo podgrzewając naszą planetę.
Czy jest jakieś wyjście?
Branża kosmiczna szuka rozwiązań, ale brzmią one na razie dość egzotycznie:
- Budowa satelitów z... drewna (choć to generuje sadzę).
- Wysyłanie zużytego sprzętu na "orbity cmentarne", zamiast ich spalania.
- Ograniczenie liczby planowanych megakonstelacji (SpaceX chce wysłać kolejny milion satelitów!).
A co Ty o tym sądzisz? Czy podbój kosmosu jest wart ryzyka trwałego uszkodzenia naszej atmosfery, czy może powinniśmy natychmiast "nacisnąć hamulec", jak sugerują naukowcy?