Wiele osób w Polsce już z niecierpliwością spogląda na kalendarz, licząc na szybkie pożegnanie z białym krajobrazem. Choć słońce świeci coraz odważniej, tegoroczny marzec przygotował dla nas scenariusz, który może zaskoczyć nawet największych optymistów. Zima nie podda się bez walki, a proces topnienia śniegu będzie przypominał powolne przeciąganie liny.
Złudne ciepło i nocne pułapki
Zauważyłem, że wczesną wiosną najłatwiej dać się nabrać na „efekt okna”. Widzimy błękitne niebo, czujemy promienie słońca na twarzy i mamy ochotę wyjść w lekkiej kurtce. To błąd. Polska synoptyka jasno wskazuje, że pierwsza dekada marca upłynie pod znakiem zdradliwych przymrozków.
Gruba warstwa śniegu, która zalega w ogrodach i na poboczach, działa jak gigantyczna lodówka. Odbija promienie słoneczne, nie pozwalając gruntowi szybko się nagrzać. Co to oznacza w praktyce?
- W nocy temperatura spadnie nawet do -10 stopni Celsjusza.
- W ciągu dnia zobaczymy wartości bliskie zeru, co stworzy niebezpieczną „szklankę” na chodnikach.
- Miejscowe roztopy wieczorem zamienią się w lodowisko.
Moment przełomowy: co wydarzy się po 10 marca?
W mojej praktyce obserwatora pogody widzę, że prawdziwa zmiana przyjdzie dopiero w połowie miesiąca. To wtedy cyklony zaczną pompować do Polski wilgotniejsze i cieplejsze masy powietrza. Śnieg zacznie znikać w oczach, ale najpierw tam, gdzie najmniej tego chcemy – na miejskich ulicach i betonowych osiedlach.

Ale jest pewien niuans. W lasach, zacienionych parkach i na obrzeżach miast białe czapy utrzymają się znacznie dłużej. Jeśli planujecie weekendowe spacery za miastem, przygotujcie się na walkę z błotem. Woda z topniejących zasp nie będzie miała gdzie odpłynąć przez wciąż zamarzniętą ziemię.
Praktyczny trik na „mokry marzec”
Zanim na dobre wyciągniesz ulubione sneakersy, zrób prosty test „kuchenny” na swoich zimowych butach. Przetrzyj skórzane obuwie woskiem pszczelim lub zwykłą wazeliną. Topniejący śnieg w miastach jest pełen soli i chemii, która w marcu wgryza się w materiał dwa razy szybciej niż w styczniu.
Kiedy poczujemy +10 stopni?
Dopiero ostatnia dekada marca przyniesie odczuwalną ulgę. Dni staną się wyraźnie dłuższe, a termometry w głębi kraju pewnie wskażą wartości dwucyfrowe. Jednak nad Bałtykiem wiosna tradycyjnie będzie spóźniona – zimne morze zadziała jak hamulec dla wysokich temperatur.
W miastach takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań, prawdziwe ciepło poczujemy dopiero w ostatnich dniach miesiąca. Do tego czasu musimy uzbroić się w cierpliwość i... nieprzemakalne obuwie. Roztopy w tym roku będą wyjątkowo „brudne” ze względu na ilość zgromadzonego opadu.
A jak sytuacja wygląda za Waszym oknem? Widać już pierwsze „przebiśniegi” spod brudnego śniegu, czy zima wciąż trzyma się mocno?