Masz czasem wrażenie, że wszyscy wokół prowadzą bardziej ekscytujące życie towarzyskie, a ich telefony pękają od powiadomień? To kłujące uczucie, gdy przeglądasz Facebooka czy Instagrama i widzisz te same twarze wciąż w centrum wydarzeń, ma swoją naukową przyczynę. Nie chodzi o Twój charakter czy brak charyzmy, ale o czystą matematykę, która jest dla nas bezlitosna, choć paradoksalnie daje sporo spokoju ducha.
Pułapka, w którą wpada każdy z nas
W socjologii i matematyce istnieje zjawisko zwane paradoksem przyjaźni. Wypływa ono z prostej zasady: Twoi znajomi statystycznie zawsze będą mieli więcej znajomych niż Ty. Brzmi to jak błąd w logice, ale to nieunikniony efekt tego, jak budujemy relacje w biurze, w klubie sportowym czy w osiedlowej kawiarni.
Warto zrozumieć, że sieć znajomości nie jest sprawiedliwa. To nie jest tak, że każdy z nas ma dokładnie pięciu bliskich przyjaciół. Są osoby, które pełnią rolę tzw. łączników. To ci ludzie, którzy znają wszystkich, organizują wspólne wyjścia na piwo w Warszawie czy Krakowie i zawsze wiedzą, co słychać u dawnych znajomych ze szkoły.
- Większość ludzi ma średnią lub małą liczbę znajomych.
- Kilka osób to "super-rozszerzacze" z setkami kontaktów.
- Masz ogromną szansę mieć w swoim gronie chociaż jednego takiego "super-rozszerzacza".
To właśnie oni zawyżają średnią dla wszystkich swoich kolegów i koleżanek – w tym dla Ciebie.

Zasada sześciu uścisków dłoni
Ale tu pojawia się najciekawszy moment. Dzięki temu, że Twoi znajomi są "bardziej popularni", Ty również stajesz się częścią ogromnej machiny. To dzięki temu mechanizmowi działa słynna teoria sześciu stopni oddalenia.
Wyobraź sobie, że Twój kolega z pracy przeprowadził się do Londynu i zaczął grać w gry planszowe z baristą, który codziennie obsługuje znanych polityków. Nagle okazuje się, że od najważniejszych osób na świecie dzieli Cię zaledwie kilka uścisków dłoni. Twoja sieć jest znacznie potężniejsza, niż Ci się wydaje, właśnie dlatego, że Twoi znajomi są tak aktywni.
Jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce?
Zamiast czuć ukłucie zazdrości, gdy widzisz kolejną relację znajomego z hucznej imprezy, spróbuj spojrzeć na to jak strateg. Skoro Twoi znajomi są popularni, oznacza to, że:
- Masz dostęp do ogromnej bazy wiedzy i kontaktów zupełnie za darmo.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebować – pracy, polecenia mechanika czy rady – Twoja sieć zareaguje błyskawicznie przez te "wpływowe" osoby.
- Twoja mniejsza liczba kontaktów pozwala Ci na głębsze i bardziej autentyczne relacje, podczas gdy "rekordziści" często ślizgają się po powierzchni.
W praktyce oznacza to, że nie musisz kolekcjonować setek znajomych na LinkedIn czy Facebooku. Wystarczy, że masz kilku, którzy są dobrze skomunikowani. To oni wykonują za Ciebie całą "matematyczną robotę" budowania sieci.
Czy po przeczytaniu o paradoksie przyjaźni czujesz teraz większą ulgę, patrząc na swój krąg znajomych? A może sami czujecie się takimi "łącznikami", którzy znają każdego w swoim mieście?