Wybierając karmę dla swojego czworonoga, często szukamy tej z napisem „bogata w ryby”, wierząc, że dostarczamy mu najlepszych kwasów omega-3. Okazuje się jednak, że to, co ląduje w misce, może zawierać ukryty składnik, którego nie znajdziesz na etykiecie. Najnowsze badania wskazują, że karmy na bazie ryb mogą narażać nasze zwierzęta na kontakt z „wiecznymi chemikaliami”, przekraczając normy bezpieczeństwa ustalone dla ludzi.

Ukryte zagrożenie w puszce: Czym są substancje PFAS?

Substancje per- i polifluoroalkilowe (PFAS) to grupa sztucznych związków chemicznych, które są praktycznie niezniszczalne. W środowisku potrafią przetrwać setki, a nawet tysiące lat. W mojej praktyce redakcyjnej często analizuję raporty o zanieczyszczeniach, ale te dane dotyczące zwierząt domowych są szczególnie niepokojące. PFAS kumulują się w wodzie i glebie, trafiając ostatecznie do łańcucha pokarmowego.

Dlaczego ryby są najbardziej narażone?

  • Oceany stały się „zlewiskiem” dla odpadów przemysłowych z całego świata.
  • Chemikalia przenikają do organizmów morskich, kumulując się w tkankach ryb.
  • Proces produkcji mokrej karmy (szczególnie tej produkowanej w Azji i Tajlandii) często koncentruje te składniki.

Co odkryli naukowcy z Japonii?

Zespół badawczy pod kierownictwem Kei Nomiyamy przeanalizował 100 marek popularnych karm dla psów i kotów. Wyniki dają do myślenia: wiele produktów rybnych wykazało poziomy PFAS znacznie przekraczające dzienne limity spożycia ustalone przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) dla... ludzi.

Dlaczego Twoim zdaniem zdrowa ryba w karmie może szkodzić psu - image 1

Choć normy dla zwierząt jeszcze nie istnieją, naukowcy ostrzegają: u kotów wysokie stężenie PFAS wiąże się z chorobami tarczycy, nerek oraz problemami z układem oddechowym. To trochę tak, jakby Twój zwierzak codziennie pił wodę z zanieczyszczonego, przemysłowego filtra, nie mając o tym pojęcia.

Gdzie szukać „bezpiecznej” miski?

Warto zwrócić uwagę na pochodzenie składników. Badania wykazały, że:

  • Karmy oparte na mięsie (kurczak, wołowina) mają zazwyczaj znacznie niższy poziom zanieczyszczeń.
  • Niektóre marki z Australii i Europy były całkowicie wolne od PFAS w swoich liniach mięsnych.
  • Najwyższe stężenia odnotowano w produktach rybnych pochodzących z Tajlandii i części Azji.

Jak chronić swojego pupila? Prosty lifehack

Nie musisz od razu wyrzucać wszystkich zapasów karmy, ale warto wprowadzić zasadę dywersyfikacji białka. Zamiast podawać kotu wyłącznie tuńczyka lub łososia przez 365 dni w roku, mieszaj źródła białka. W Polsce mamy świetny dostęp do lokalnych karm opartych na drobiu czy dziczyźnie, które są znacznie mniej narażone na oceaniczne zanieczyszczenia.

Pamiętaj, że nasze psy i koty są „strażnikami” naszego środowiska – to, co szkodzi im dzisiaj, jutro uderzy w nas z jeszcze większą siłą. Warto więc czytać składy i czasem postawić na klasycznego kurczaka zamiast egzotycznej ryby.

A Ty, na co zwracasz uwagę, kupując jedzenie dla swojego zwierzaka? Sprawdzasz kraj pochodzenia składników czy ufasz znanym markom? Daj znać w komentarzu!