Pamiętasz czasy, gdy Google Chrome był tylko prostym oknem na świat? Te dni bezpowrotnie mijają. Google właśnie szykuje aktualizację, która sprawi, że przeglądarka przestanie być pasywnym narzędziem, a stanie się Twoim osobistym sekretarzem, który podejmie decyzje za Ciebie.

Wielu użytkowników w Polsce z niepokojem patrzy na to, jak głęboko sztuczna inteligencja Gemini wejdzie w naszą prywatność. Czy to jeszcze ułatwienie, czy już całkowita utrata kontroli nad tym, co robimy w sieci? Sprawdziłem, co dokładnie się zmieni i dlaczego warto trzymać rękę na pulsie.

Koniec z nudnym przeklikiwaniem stron

W mojej codziennej pracy najwięcej czasu tracę na powtarzalne czynności: wpisywanie danych do formularzy, szukanie konkretnych informacji w długich regulaminach czy porównywanie cen elektroniki w popularnych polskich sklepach internetowych. Nowy Chrome ma to robić automatycznie.

  • Samodzielna nawigacja: AI będzie potrafiło przejść przez kilka podstron, by znaleźć konkretny dokument lub informację.
  • Inteligentne formularze: Zapomnij o ręcznym wpisywaniu adresu czy numeru telefonu – system zrobi to z kontekstową dokładnością.
  • Asystent zakupowy: Wyobraź sobie, że przeglądarka sama sprawdza, czy dany produkt na Allegro jest faktycznie najtańszy w sieci.

Pasek boczny, który „widzi” to co Ty

Zauważyłem, że Google rezygnuje z wyskakujących okienek na rzecz stałego paska bocznego z Gemini. To nie jest tylko kosmetyka. Ten panel będzie działał jak filtr do kawy dla natłoku informacji – odsieje ziarno od plew w czasie rzeczywistym.

Dlaczego Twoja przeglądarka zacznie wkrótce sama wypełniać formularze - image 1

Jeśli czytasz skomplikowany artykuł o zmianach w polskim prawie podatkowym, Gemini streści go w trzech punktach. Jeśli planujesz wakacje, połączy dane z Twojego Gmaila i Kalendarza, by zaproponować najlepszy termin wylotu z Okęcia czy Balic, unikając nakładających się spotkań.

Gdzie leży haczyk?

Ale tutaj pojawia się niuans, który budzi emocje. Aby ta magia działała, musisz dać Google niemal nieograniczony dostęp do swojej historii przeglądania. Firma twierdzi, że wszystko opiera się na „wyraźnej zgodzie”, ale granica między wygodą a inwigilacją staje się bardzo cienka. To już nie jest tylko przeglądanie stron – to karmienie algorytmu swoją osobowością.

Twój nowy cyfrowy partner

W praktyce zmiany te wejdą do Polski etapami. Początkowo zobaczymy je w funkcjach eksperymentalnych. Moim zdaniem, najciekawszym lifehackiem będzie możliwość automatycznego przygotowywania szkiców odpowiedzi na maile w oparciu o treść stron, które właśnie przeglądasz.

To ogromna oszczędność czasu, ale wymaga zmiany nawyków. Zamiast „szukać w Google”, będziemy raczej „zlecać Chrome’owi”. To rewolucja, która smakuje trochę jak futurystyczny film, ale dzieje się tu i teraz, na naszych ekranach.

A Wy co o tym sądzicie? Czy ufacie sztucznej inteligencji na tyle, by pozwolić jej analizować każdy Wasz ruch w sieci w zamian za święty spokój i oszczędność czasu?