Większość z nas myśli, że ewolucja to proces, który zakończył się tysiące lat temu, pozostawiając nas z takimi samymi ciałami na zawsze. Nic bardziej mylnego. Właśnie odkryto, że na "Dachu Świata" ludzki organizm przeszedł modyfikację, która pozwala przetrwać tam, gdzie przeciętny turysta z Warszawy czy Krakowa mdleje z braku tchu.

Dlaczego Tybetanki oddychają inaczej niż my?

Kiedy wybierasz się w wysokie Tatry, Twoje serce zaczyna bić szybciej, a krew gęstnieje, by wyłapać każdą cząsteczkę tlenu. To krótkoterminowa strategia ratunkowa organizmu, która na dłuższą metę niszczy serce. Jednak mieszkanki Płaskowyżu Tybetańskiego, żyjące na wysokościach powyżej 3500 metrów, wypracowały zupełnie inny mechanizm.

Naukowcy przez lata obserwowali grupę ponad 400 kobiet w Nepalu i to, co odkryli, zmienia nasze postrzeganie biologii. Te kobiety nie tylko przeżyły w surowych warunkach, ale ich ciała dosłownie przeprojektowały układ krwionośny, by macierzyństwo było bezpieczniejsze.

Co konkretnie zmieniła natura?

  • Szersze komory serca: Lewa komora, odpowiedzialna za tłoczenie tlenu do całego ciała, jest u nich wyraźnie większa.
  • Złoty środek w hemoglobinie: Ich krew nie jest zbyt gęsta (co chroni przed zakrzepami), ale za to niezwykle wydajna w transporcie tlenu.
  • Efektywność płucna: Przepływ krwi przez płuca jest znacznie szybszy niż u ludzi żyjących na nizinach.

Dlaczego tybetańskie kobiety mają inne serca: naukowcy odkryli trwającą ewolucję - image 1

Matki, które oszukały wysokość

W ewolucji wygrywa ten, kto przekaże geny dalej. Badania opublikowane w PNAS pokazują, że kobiety z tymi specyficznymi cechami biologicznymi rodziły więcej zdrowych dzieci. To czysta selekcja naturalna w czasie rzeczywistym. To nie jest przypadek – to biologia dopasowująca się do morderczego braku tlenu.

Być może myślisz: "Co to ma wspólnego ze mną?". W mojej praktyce obserwuję, jak mało wiemy o tym, jak nasze własne ciała adaptują się do stresu cywilizacyjnego. Tybetanki pokazują nam, że ludzki organizm to maszyna w ciągłej budowie, a nie gotowy produkt.

Jak możesz wykorzystać tę wiedzę?

Choć nie zmienisz swoich genów w jeden dzień, możesz wyciągnąć lekcję z tybetańskiej wydajności. Jeśli planujesz wyprawę w góry lub po prostu chcesz poprawić swoją wydolność, pamiętaj o tych krokach:

  1. Zadbaj o nawodnienie – gęsta krew to największy wróg Twojego serca na wysokości.
  2. Buduj bazę tlenową powoli – Tybetanki potrzebowały 10 000 lat, Ty potrzebujesz przynajmniej kilku dni aklimatyzacji.
  3. Monitoruj tętno spoczynkowe – to Twój osobisty licznik tego, jak bardzo Twoje serce musi "walczyć" o tlen.

A Ty jak sądzisz? Czy w dobie technologii nasze ciała nadal powinny się zmieniać, czy może to my zaczniemy zmieniać geny sztucznie? Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz.