Wielu Polaków, szukając oszczędności przy obecnych cenach energii, decyduje się na radykalny krok: ogrzewanie tylko jednego pokoju i całkowitą rezygnację z ciepła w pozostałych częściach domu. Wydaje się to logiczne – mniejsza powierzchnia to mniejszy rachunek, prawda? Okazuje się, że fizyka budynków jest bezlitosna i taka strategia może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Ciepło „ucieka” przez ściany wewnętrzne
Nawet jeśli całkowicie zakręcisz zawór w sypialni czy gościnnym pokoju, pomieszczenie to nie stanie się izolowaną lodówką. W mojej praktyce często widzę, jak mieszkańcy bloków czy domów jednorodzinnych zapominają o jednym: ściany działowe zazwyczaj nie mają izolacji termicznej.
Ciepło z ogrzewanego salonu zacznie migrować przez ściany i drzwi do zimnych stref. W efekcie Twój główny grzejnik musi pracować ze zdwojoną siłą, by nadrobić straty uciekające do sąsiednich, wychłodzonych pomieszczeń. Płacisz za maksymalną moc urządzenia, a i tak odczuwasz dyskomfort, bo jedna ściana w pokoju pozostaje lodowata.
Matematyka pleśni i tzw. punkt rosy
To największe zagrożenie w polskim klimacie, gdzie zimy bywają wilgotne. Kiedy gotujesz obiad, bierzesz prysznic czy nawet po prostu oddychasz, w powietrzu gromadzi się wilgoć. Kiedy otwierasz drzwi do nieogrzewanego pokoju, to ciepłe, wilgotne powietrze błyskawicznie tam wpływa.

- Zjawisko kondensacji: Gdy ciepłe powietrze styka się z lodowatą ścianą w nieogrzewanym pokoju, zmienia się w krople wody.
- Idealne warunki dla grzyba: Wilgotne narożniki i ściany za meblami to raj dla pleśni.
- Koszty naprawy: Usunięcie grzyba i ponowne malowanie pokoju kosztuje dziesięć razy więcej niż to, co udało się „zaoszczędzić” na ogrzewaniu.
Zniszczenia konstrukcyjne, których nie widać od razu
Mocne wychłodzenie pokoju wpływa na strukturę budynku. Duże różnice temperatur między pomieszczeniami generują naprężenia, które mogą prowadzić do mikrodrgań i pęknięć tynku. Co więcej, jeśli zdecydujesz się nagle „dogrzać” taki wyziębiony pokój przed przyjazdem gości, zużyjesz gigantyczną ilość energii na rozgrzanie zimnych mas betonu lub cegły. Utrzymanie stałej, niskiej temperatury jest po prostu tańsze.
Zamiast wyłączać, zrób to jak profesjonalista
Zamiast walki z termostatem, zastosuj metodę strefowania, którą sam stosuję w swoim mieszkaniu:
- Pokoje dzienne: Utrzymuj stabilne 20–21°C.
- Sypialnia: Dla lepszego snu wystarczy 17–18°C.
- Pokoje nieużywane: Nigdy nie schodź poniżej 15–16°C. Na głowicy termostatycznej to zazwyczaj ustawienie na poziomie „2” lub symbolu księżyca. Chroni to ściany przed wilgocią.
Pamiętaj o „szybkim wietrzeniu”. Zamiast zostawiać uchylone okno na cały dzień, otwórz je na oścież na 5 minut przy zakręconym grzejniku. To wymieni wilgotne powietrze na suche, nie wychładzając murów.
Czy i Wy zauważyliście u siebie wilgoć na oknach po zakręceniu ogrzewania w niektórych pokojach, czy może macie inne sprawdzone sposoby na niskie rachunki?