Większość z nas na dźwięk słowa „elektryk” myśli o bezdusznych tabletach na kołach. Volkswagen właśnie przyznał, że fani tradycyjnej motoryzacji mieli trochę racji, i postanowił uderzyć w sentymenty, które dobrze znamy z polskich dróg. Niemiecki gigant wyciąga z rękawa swoje najsilniejsze karty: legendarną nazwę Tiguan oraz kultowe trzy litery GTI, które przez dekady były marzeniem każdego młodego kierowcy nad Wisłą.

Dlaczego ID.4 odchodzi w cień na rzecz Tiguana?

Zauważyłem, że wielu kierowców w Polsce wciąż nie może przekonać się do nazewnictwa serii ID. Jest ono zbyt techniczne, mało emocjonalne. Volkswagen zrozumiał ten błąd. Zamiast kolejnych numerków, w 2026 roku zobaczymy elektrycznego Tiguana. Co to zmienia dla Ciebie?

  • Koniec z eksperymentalnym designem: Samochód ma wrócić do proporcji klasycznego SUV-a, którego tak chętnie kupujemy na rynku wtórnym i w salonach.
  • Wnętrze dla ludzi, nie dla robotów: Producent obiecuje powrót do materiałów wyższej jakości. Koniec z „twardym plastikiem”, który irytował użytkowników pierwszych modeli ID.
  • Praktyczność ponad wszystko: Bagażnik ma pomieścić zakupy dla całej rodziny i sprzęt na wakacje w Chorwacji, bez kompromisów typowych dla wczesnych aut elektrycznych.

Dlaczego Volkswagen przywraca nazwę Tiguan i kultowe logo GTI - image 1

Elektryczne GTI: Czy to w ogóle ma sens?

W mojej praktyce testowania aut często spotykam się z opinią, że elektryki są szybkie, ale nudne. ID.3 Neo GTI ma to zmienić już we wrześniu. To nie będzie tylko mocniejszy silnik. Volkswagen planuje przenieść całą „magię” GTI – precyzyjne prowadzenie i duszę sportowego hothatcha – do świata bez spalin.

Ale uwaga, jest pewien niuans. Marka planuje pożegnać oznaczenie GTX, które miało być „elektrycznym sportem”, na rzecz powrotu do korzeni. To jasny sygnał: elektryfikacja przestaje być przykrym obowiązkiem, a zaczyna walczyć o emocje.

Co jeszcze zmieni się na podjazdach pod Warszawą czy Krakowem?

  • Los modelu ID.5 jest niepewny: Produkcja może zostać wygaszona, co warto wziąć pod uwagę przy planowaniu zakupu – wartość rezydualna może nas zaskoczyć.
  • Nowy król autostrad: Następna generacja ID.7 pojawi się około 2027 roku i ma być realną alternatywą dla diesli na długich trasach.
  • Ekstremalne osiągi: Szykowane są w pełni elektryczne modele klasy R, które mają zawstydzić niejeden supersamochód pod światłami.

Mały trik dla przyszłych właścicieli elektryków

Jeśli planujesz przesiadkę na elektrycznego VW w najbliższych latach, nie daj się zwieść tylko zasięgowi katalogowemu. W polskich warunkach, szczególnie zimą, kluczowa będzie obecność pompy ciepła i szybkość krzywej ładowania, a nie tylko pojemność baterii. Volkswagen w nowych modelach 2026 ma postawić właśnie na optymalizację zużycia energii przy wyższych prędkościach – tak ważnych na naszych drogach ekspresowych.

Czy powrót do nazw takich jak Tiguan przekona Was do porzucenia silników spalinowych, czy jednak kultowe GTI bez dźwięku wydechu to już nie to samo? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!