Zauważyliście, że gdy tylko włączacie Netflixa, Disney+ czy Apple TV, co drugi hit opowiada o ludziach zamkniętych pod ziemią? To nie przypadek, że produkcje takie jak Fallout, Silo czy Paradise biją rekordy popularności właśnie teraz. Coś w naszej zbiorowej psychice sprawiło, że wizja betonowego schronu stała się dziwnie pociągająca.

Trzy końce świata, które oglądamy z zapartym tchem

Obecnie w streamingu rządzą trzy różne wizje apokalipsy, a każda z nich trafia w inne lęki. Jeśli jeszcze ich nie nadrobiliście, oto co nas tak fascynuje:

  • Fallout (Amazon Prime Video): Brutalna, ale i pełna czarnego humoru wizja świata po wojnie nuklearnej. Tutaj elita żyje w luksusowych Kryptach, podczas gdy reszta walczy o przetrwanie z mutantami na powierzchni.
  • Paradise (Disney+): Tutaj katastrofą było tsunami wywołane przez wulkan. Amerykańskie elity uciekły pod górę w Kolorado, gdzie polityczne intrygi trwają w najlepsze, mimo że świat zewnętrzny przestał istnieć.
  • Silo (Apple TV): Klasyczna, duszna opowieść o społeczeństwie zamkniętym w gigantycznym podziemnym silosie. Nikt nie wie, dlaczego tam są, a prawda o powierzchni jest najpilniej strzeżonym sekretem.

Ale o co w tym wszystkim chodzi? Przecież teoretycznie powinniśmy bać się zamknięcia w betonowej dziurze bez słońca.

Dlaczego "ucieczka pod ziemię" stała się trendem

Moim zdaniem popularność tych seriali to nie tylko czysta rozrywka. To odbicie naszych lęków o prywatyzację bezpieczeństwa. W dzisiejszym świecie coraz częściej czujemy, że musimy być albo bardzo bogaci, albo bardzo sprytni, by zapewnić sobie i rodzinie przetrwanie. Plotki o celebrytach budujących luksusowe bunkry na Hawajach tylko podgrzewają te emocje.

Dlaczego w 2024 roku wszyscy nagle zaczęli oglądać seriale o bunkrach - image 1

Bunkier w popkulturze stał się metaforą współczesnego życia – izolujemy się od "obcych", budujemy własne bańki i staramy się zachować resztki starego porządku, podczas gdy świat na zewnątrz wydaje się coraz bardziej nieprzewidywalny.

Mały hack dla fanów gatunku

Jeśli czujecie niedosyt po serialach, koniecznie sprawdźcie książkę "I Who Have Never Known Men". Choć ma prawie 30 lat, niedawno stała się viralem na TikToku. To najbardziej surowa i szczera opowieść o izolacji, jaka kiedykolwiek powstała. Wskazówka: czytajcie ją wieczorem, efekt osaczenia gwarantowany.

Nadzieja czy totalna rezygnacja?

Można na to patrzeć pesymistycznie: daliśmy sobie spokój z naprawianiem świata i tylko planujemy, jak najlepiej się ukryć. Ale ja wolę inną interpretację. Te historie pokazują, że nawet po największej katastrofie, w ciasnym i mrocznym silosie, ludzka ciekawość i potrzeba wolności zawsze zwyciężają. Bohaterki takie jak Lucy z Fallouta czy Juliette z Silo nie chcą tylko przeżyć – one chcą wiedzieć, co jest za drzwiami.

A Wy? Gdyby jutro ogłoszono koniec świata, wolelibyście bilet do luksusowej krypty pod ziemią, czy próbowalibyście przetrwać na własnych zasadach na powierzchni?